Sylwia
Przechodzeń Łukasz
Sylwia w nocy nie śpi
Widzę jak chodzi po pokoju
Szepcząc zaklęcia
Rano wygląda jeszcze piękniej
Gdy z głową na ramieniu
Przesypia lekcję polskiego
Sylwia w nocy nie śpi
Widzę jak chodzi po pokoju
Szepcząc zaklęcia
Rano wygląda jeszcze piękniej
Gdy z głową na ramieniu
Przesypia lekcję polskiego
Dwieście lat świetlnych spada na powieki.
Płoną pociągi. Wylewają rzeki.
Świat pod tym światłem puchnie, wzbiera, pęka.
Próżno chcę go ocalić; okruchy mam w rękach.
Rażona jaskrawością ślepnę i upadam.
Czas wrócił do początku.
Obok mnie jest Adam.
—
I stało się…
Okrył żałobą serca, ten
który wypełniał je nadzieją.
Przybył Anioł i zabrał Go
do Niebieskiego Domu…
I nie ma Go…
Lecz jego obecność jest
niemal fizyczna.
Jest w naszych sercach,
w myślach,
w słowach…
I odszedł Dobry Pasterz…
Lecz nie zostawił nas !
Z niebieskich obłoków patrzy na ludzi
tym ciepłym wzrokiem.
I z łagodnym uśmiechem,
żartobliwie grozi nam palcem…
A my pamiętamy…
Nie lękamy się !
J zatapiam się w marzeniach
co rozum odbierają
Tych niedoścignionych, tak dalekich
niedorzecznych…….
Co jak cierń dręczą serce
….zakazane
I choć biegnę, żeby uciec
jestem słaba
CHyba kocham - nie wiem
Jego? czy Marzenie?
Spotkałem wiatr,
Ten sam.
Poznałem go.
Prześmiewca słów końca,
Ważnych słów -
Tak bezwiewnie wyrzucanych.
Kolejna próba sił.
Oko w oko ze swoim strachem,
I pytaniem,
Czy potrafię bez Ciebie,
Samotnie z tym ciężarem -
Żyć ?
Zaśmiał się głośno,
Mocniej dmuchając.
Lecz przestał.
Zrozumiał nietakt.
Zamilkł na wieki.
Art Web Pages Wiersze Copyright © 2012 All Rights Reserved.