Straszewski Konrad
Jakkolwiek się ułoży przyszłość jest trudna
Cokolwiek bym zmienił ma twarz będzie smutna
Jednak z bezdennej rozpaczy na tyle się podniosę
Że me łzy mały anioł wysuszy jak rosę
Lecz nie na zawsze przegrany będę w tej walce
Człowieka można zniszczyć ale nie pokonać
Nie chcę więc żyć pozorem pustym gestem
Pragnę wreszcie zrozumieć: być albo nie być - jestem!
Gdy patrzę w przyszłość boję się
Bo wiem że to niełatwe jest
I choć nie wiem jaka droga czeka mnie
To nigdy nie poddam się
Chamstwo ma swego wroga ja nim jestem
Cnota i występek już nie uwiodą mnie gestem
Prawdziwa miłość zapuka do serc wszystkich
Ja przestanę bać się cierpienia i troski
Niech czystość stanie się czysta
Światłość światłością niech będzie
A mrok utonie w ciemności
I biel stanie w pierwszym rzędzie
Więc teraz kocham nie wstydzę się miłości
Znam ją na pamięć jak dziecko mądrości
Bo to nie siła intelektu odczuwa gesty słowa
Ani noc głucha czarna bez dna kolorowa
Tags: Bym, Dna, Dziecko, Gdy, Jaka, Jest, Kocham, Konrad, Nim, Noc, Tej, Teraz, Walce, Wiem
Pawlikowska-Jasnorzewska Maria
Wlokąca ciężar nad siły,
mrówko samotna na ścieżce!
Przeszkody cię otoczyły,
zasadzki i kroki: podstępne drapieżce.
Ciągniesz z rozpaczą wior słomy,
którego nikt ci nie zazdrości.
Hartu, poświęceń ogromy
przesuwasz przed moim spojrzeniem litości.
W cienia mojego niebie
wysilasz serce swe szare…
Mrówko: wpatruję się w ciebie
ja, bóstwo ginące pod własnym ciężarem.
—
Tags: Moim, Nad, Pod, Serce, Swe
Poświatowska Halina
pokazują mi słowa
mówią
zapach róży można odnaleźć w słowie
a ja znajduję papier papier i papier
ani zapachu
ani koloru
i wiem
że snop iskier
gdy robotnicy spawają szyny tramwajowe
a my stoimy kołem
dwóch chłopców dziesięcioletnich i ja
snop iskier
znaczy o wiele bardziej światło
niż słowo światło
i gdy mój znajomy sparaliżowany w fotelu na kółkach
odgryza kawałek chleba który mu podaję
to przechylenie jego głowy
ruch szczęk
ma w sobie więcej życia
niż słowo życie
—
Tags: Gdy, Sobie, Wiele
Asnyk Adam
Jak ptaki, kiedy odlatywać poczną,
Bez przerwy ciągną w dal przestrzeni siną
I, horyzontu granicę widoczną
Raz przekroczywszy - gdzieś bez śladu giną…
Tak pokolenia w nieskończoność mroczną
Nieprzerwanymi łańcuchami płyną,
Nie wiedząc nawet, skąd wyszły… gdzie spoczną…
Ani nad jaką wznoszą się krainą.
W chmurach i burzy lub w blasku promieni,
Podległe skrytych instynktów wskazówce,
Lecą, badając wąski szlak przestrzeni.
Który im znaczą poprzedników hufce -
I tę przelotną grę świateł i cieni,
Jaką w swej krótkiej zobaczą wędrówce.
Adam Asnyk
—
Tags: Adam Asnyk, Jak, Nad, Ptaki, Sonet
Morsztyn Jan Andrzej
Cnota cię rządzi nie pragniesz pieniędzy;
Złota dosyć masz nie boisz się nędzy;
Czystości służysz nie swojej chciwości;
W skrytości mieszkasz nie przywabiasz gości;
Szyciem zarabiasz nie wygrawasz w karty;
Piciem się brzydzisz nie bawisz się żarty;
Matki się boisz, nie chybiasz kościoła;
Gładki to anioł nie zła dziewka zgoła;
Szumnie ważysz mnie nie srebro w kieszeni;
U mnie wprzód rozum niż miłość się zmieni.
—
Tags: Masz, Matki, Raki