styczeń, 2010

Nie próbuj mówić o miłości

Blake William

Nie próbuj mówić o miłości,
Bo ona w słowach się nie mieści.
Jest jak wiatr: cichy, niewidzialny,
Co tylko czasem zaszeleści.

Ja powiedziałem, wyznałem miłość
Przed miłą serce otworzyłem
Drżący, zziębnięty, ze łzami w oczach.
Lecz cóż - po chwili jej nie było

Kiedy odeszła, skądś wędrowiec
Nieznany nagle się pojawił
Tak cichy, prawie niewidoczny
Jednym westchnieniem ją przywabił.

No responses yet

Między litością a rozpaczą

Marjańska Ludmiła

Między litością a rozpaczą
między słabością a przymusem
po kamiennej podłodze nienawiści
schodzę na dno współczucia
krok po kroku
kamieniejąc

No responses yet

Kiedyś spotkamy się

Dengusiak Przemysław

To już dziś będzie ostatni raz…
Kiedy się zobaczymy
Kiedy się usłyszymy

Nie mogę zrobić nic
Losu, choć bym chciał
Nawet ja nie zmienię

Każdy z nas w inną świata stronę
Każdy z nas po coś innego
Każdy będzie szukać szczęścia swego

Będziemy podążać swoją życiową ścieżką

Będziemy szukać sensu życia
Będziemy wierzyć, że jeszcze…
Kiedyś spotkamy się.

No responses yet

Jan z Lejdy*(1535)

Miciński Tadeusz

“Der Kôning in den nyen Tempel
foeret dit Zeichen vor ein Exempel”

I
Czarci chichocą w nocnej ćmie
i na powrozie wloką mnie,
hurma wyjących duchów gra -
a we mnie gaśnie życia skra -
tańczą jak w szynku - w lupanarze -
kochanek moich widzę twarze;
tam walc - i czardasz - biją dzwony
dłoń jakaś pełza, a w niej szpony -
o, pięknie, skocznie walc ten brzmi -
wichura serce szarpie mi.
W ubogim domku Astrith łka -
na małych krosnach mój całun tka,
Piekło pode mną rozchylone -
jadę uwodzić cudzą żonę. -
Gwiazda lśni Maga na mym czole
Liściem się zeschłym kłębi pole.
Ten łańcuch z trumny oplata mnie.
Oberek wciąż gra w nocnej mgle -
i wyją trąby potępieńców:
tu Nowy Syjon jest - szaleńców!
II
Niech burza huczy nad mym grodem -
leżę na tronie z dziewczęciem młodem.
Magistrat słucha, tłum się żmie -
fanfara trąb szatańskich dmie.
Rozwrzeć kazałem cne klasztory -
mniszki brną w śniegu dla pokory;
perły im daję: na karmazynie
już tańczą nagie, kąpiąc się w winie -
a w łożu czarnym tłum moich żon -
kraczą nade mną stada wron.
Uparte mnichy wezwały sąd -
mieczem rozcinam ich wiary błąd -
wytryska - chlupie z kadłubów krew -
wśród chmury nocnej Roratu śpiew.
Migocą żagwie - strojne tłumy -
mroczne i groźne milczą tumy:
niech na organach wesoło grają,
niechaj świec tysiąc zapalają!
Ja król wasz - spełnię cud: tam w trumnie -
jak we śnie - rączki wyciąga ku mnie -
to moje dziecię - dziecię miłe -
ja mu kopałem sam mogiłę.
Włos jego złoty - twarzyczka sina -
słuchajcie - mówi - mnie przeklina -
że wzięło z rąk mych hostię czarną -
to jest dla wieków przyszłych ziarno!
W piekle muzyka duchów gra mi -
zasypać ziemią i gwiazdami!
III
Gród oblężony. - Idę na mury,
widzę mych wrogów obóz ponury:
mieczyska ostrzą, kują berdysze -
zda się, różańców poszepty słyszę;
biskup z sztandarem czarnym w dłoni;
krwawią się ognie w zmarzłej toni;
jak dym ze studni, co bez dna,
widmo na koniu rydzym gna.
W mroczne poszedłem sam uliczki,
złote mi grają duchów gęśliczki.
Na rękach pełna mój wierny lud -
tak go rozpusta zjadła i głód.
Jam bratniość zawarł z Fegor-Baalem
ja król - król nowej Jeruzalem!
Lodowe widma w powietrzu gnały -
teraz mię groźne przygniotły skały:
kry biją szturm.
IV
W mroku katedry
siadam na płytach nagimi biedry -
ja najnędzniejszy - mam serce głaz! -
nic żal mi siebie - ach, żal mi was!
Tu przy kolumnie postać żebracza -
powietrze żegna, komuś przebacza -
i po bladości fosforycznej
Astrith poznałem cień tragicznej.
Łzy jej bolesne za grzechy nasze -
wnet Miłosierdzia napełnią czaszę.
O, niech się krwawi - niechaj rozpacza,
Bóg za Twą mękę światu przebacza.
Idą anieli - nieba zwiastuny -
lecz głos nieziemny szepnął roi z truny
- Eritis dei - Z Astrith łona -
ona się broni mi zapłoniona -
szaty zerwałem - u nóg mych błaga -
włosy swe ściele pod stopy Maga.
Łzy jej zamarzłe, oczy jak żuzle -
kręcą się - tańczą sylfów karuzle.
Zdobyli gród! - Jęk słychać ludu,
wicher na dzwonach gra: gudu - gudu:
puść mię, kobieto, w imię Beliala!
ja światy niszczę - świat się zapala!
V
Dmie wicher - idę z białą liliją -
a w mrokach nocnych tłumy się biją:
topory - dzidy - strzały płonące! -
ostatnim jękiem trupy już tchnące.
Muzyka duchów dziwnie łka…
Wybuchła we mnie odwaga lwia:
tam mężów rzeź, i gwałt mych Minnek,
miecz wziąłem kata - idę przez rynek.
Zasiadam tron - niech wiedzą, żem król!
korona z korali - w sercu ból.
Zmilkli walczący - mrok grobowy -
komety w górze wian cierniowy.
Wtem widmo czarne - koń się z nim zdębia -
wzrok we mnie wpija krwawy jastrzębia.
Gnam obłąkany w ciemne ulice -
a za mną tętent - płoną gromnice -
i ręka w szponach - jak gdyby trupia -
piekło się kłębi - i tłum się skupia -
i już mnie szarpią - jak zwierza w kniei -
najeżdża koń mą pierś: Ira Dei!
VI
Moich kanclerzów ku większej grozie
w klatkach - szczypcami męczą na mrozie.
I wznoszą dla mnie dwie kolumny -
i kładą w poprzek wieko trumny
Znieśli w kubełkach węgle szatany -
do szubienicy czarnej związany,
rozpalonymi cęgami rwany,
- Ojcze! oddajęć mojego ducha!
lecz jęków moich Nikt nie wysłucha.
Astrith się chyli - całun mi ściele -
- - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Wiatr wyje - płacze w czarnym kościele…

No responses yet

Śpiąca w księżycu

Czycz Stanisław

Jaki jest kolor malin w księżycu
ust.
Kolor rozgniecionych malin na ustach

Brwi czarne długie włosy
Twarz odurzona upojona zasłuchana w pełnię
(to są maleńkie srebrne dzwonki
czyste błyszczące dźwiękliwie jak rosa)

twarz dalejącej schowanej w śnie jak w przejrzystym morzu
we falach oddechów które nadają jej ruchomość
jak fale rzeki białym na dnie kamieniem
pogrążają przeświecają coraz słabiej przez sen przez światło nocy
jak tonąca szklana meduza

i słyszę pluski fal
czy kropli światła z drzew przez liście

na trawie białe plamy

słyszę
czy długie srebrne trąbki z głębokiego nieba

trąbki stłumione głośniejące szybko rosnące nagle wielkie
trąby chrypiący w blasze Wagner
syrena okrętowa słyszana w lesie nad portem
syrena okrętu odpływającego czy tonącego
T o  c h m u r a  u d e r z a  o  k s i ę ż y c
 

ciemniejesz
marmurowa
spadasz na dno

Cholera po co mnie budzisz czemuś uchylił ten namiot co chcesz

mało ci jeszcze było za te parę flach wina
Ale mnie mdli po tych malinach
oooch cholera

No responses yet

Older Posts »