luty, 2010

Módlmy się śród drzew…

Leśmian Bolesław

Módlmy się śród drzew
Za zdeptany wrzos -
Za przelaną krew,
Za zburzony los!

I za śmierć od kul -
I od byle rdzy!
I za cudzy ból -
I za własne łzy!

No responses yet

Kwiat

Twaróg Łukasz

Kwiat
Cóż ma za życie?
Wyrośnie sobie na łodygi szczycie
na światło chce tylko patrzeć obficie
rośnie ku niemu
by być bliżej Słońca
jakby nie wiedział
że to cel jest bez końca

Ubrany jest w liście
czysto oczywiste
żółty opadnie
zielony zostanie
brązowy się skruszy
taki jest świat rośliny duszy

Potem pęd kwiatu ze szczytu się rzuci
i do kolejki podziemnej powróci

No responses yet

Astry

Asnyk Adam

Znowu więdną wszystkie zioła,
Tylko srebrne astry kwitną,
Zapatrzone w chłodną niebios
Toń błękitną.

Jakże smutna teraz jesień,
Ach, smutniejsza niż przed laty,
Choć tak samo żółkną liście.
Więdną kwiaty,

I tak samo noc miesięczna
Sieje jasność, smutek, ciszę
I tak samo drzew wierzchołki
Wiatr kołysze.

Ale teraz braknie sercu
Tych upojeń i uniesień,
Co swym czarem ożywiały
Smutną jesień.

Dawniej miała noc jesienna
Dźwięk rozkoszy w swoim hymnie,
Bo aielska, czysta postać
Stała przy mnie.

Przypominam jeszcze teraz
Bladej twarzy alabastry,
Kruzce włosy, a we włosach
Srebrne astry.

Widzę jeszcze ciemne oczy
I pieszczotę w ich spojrzeniu
Widzę wszystko w księżycowym
Oświetleniu.

Adam Asnyk
3 grudzień 1879

No responses yet

Ziemia rodzinna

Bełza Władysław

Całem mem sercem, duszą niewinną,
Kocham te świętą ziemię rodzinną,
Na której moja kołyska stała,
I której dawna karmi się chwała.
Kocham te barwne kwiaty na łące,
Kocham te łany kłosem szumiące,
Które mię żywią, które mię stroją,
I które zdobią Ojczyznę moją.
Kocham te góry, lasy i gaje,
Potężne rzeki, ciche ruczaje;
Bo w tych potokach, w wodzie u zdroja,
Ty się przeglądasz Ojczyzno moja,
Krwią użyźniona, we łzach skąpana,
Tak dla nas droga i tak kochana!

No responses yet

Porwanie

Rilke Rainer Maria

Wymykała się często służącym,
dzieckiem będąc, by noc i wiatr
(że tak inny jest wewnątrz ich świat)
ujrzeć z zewnątrz w ich w ich źródle szumiącym.

Ale żadna noc nie rozszarpała
na takie cienie olbrzymiego parku
jak sumienie jej dzisiaj w tę noc,

gdy z drabiny jedwabnej w głąb alej
zniósł ją i dalej niósł, dalej,

aż wszystko zakrył wóz.

Chłonąc czarną powozu woń,
wokół którego skrycie pogoń stała
i groza,
poczuła: mróz
wyściela wnętrze powozu.
I czerń i chłód przyjęła dreszczem ciała.
I wtuliła w kołnierz płaszcza skroń,
i do włosów wzniosła ręce obie,
jakby tu było to…I w jej uchu
głos Nieznajomego brzmiał głucho:
Jestem przy tobie.

(tłum. Mieczysław Jastrun)

No responses yet

Older Posts »