Harasymowicz Jerzy
Wokół góry góry i góry
I całe moje życie w górach
Ileż piękniej drozdy leśne śpiewają
Niż śpiewak płatny na chórach
Jak łasiczki ścieżka w śniegach
Droga życia była kręta
Teraz z lasów zeszła na mnie
Młodych jodeł zieleń święta
Nie ludzką ręką malowany
Jest wielki smutek duszy mojej
Lecz nawet złockiej ikonie
Ja nigdy nic nie powiem
Ważne są tylko modre kopuły pieśni
Które na górze wysokiej zostaną
Nikt nie szuka inicjałów cieśli
Gdy cieśle dom postawią
Przyjaciele drodzy którzy jemioły czcicie
Dobrze że chodzicie światem
Wkrótce jodełkę zieloną spalicie
Aby darzyła was ciepłym latem
Wokół lasy i wiatr
I całe życie w wiatru świstach
Wszyscy których kocham wita was
Modrzewia ikona złocista
—
Tags: Aby, Droga, Gdy, Jerzy, Jest, Kocham, Lesie, Nic, Przyjaciele, Teraz, Wita
Biernacki Mikołaj, pseudonim Rodoć (1836-1901), poeta, satyryk. Ukończył Instytut Szlachecki w Warszawie, do 1863 był urzędnikiem Komisji Spraw Wewnętrznych Królestwa Polskiego, następnie gospodarował w swoim majątku w Siedleckiem, 1874 przeniósł się do Galicji.
Redagował 1878-1881
Tags: 1863, Pseudonim, Spraw
Pawlikowska-Jasnorzewska Maria
Ropucha wyszła z trawy i siadła na ziemi,
przeciągnąwszy się z trudem przez zeschnięty patyk.
Patrzy prosto przed siebie ślepiami złotemi,
dysząca bryła ciała w jadowity batik.
Musztardowa w kwadraty ciemniejsze i bledsze,
z bryzgiem martwego złota na każdym kwadracie,
siedzi - śni, Nagle skacze wysoko w powietrze
jak wiedźma rozpłaszczona na swojej łopacie.
—
Tags: Batik, Jak, Nagle, Prosto
Kate
Widzę cię, a jednak to nie ty.
Patrzysz w przestrzeń, ronię łzy.
Myślałam, że uczucie to niewzruszone
pozostanie niczym skała.
Nietrafna była to pochwała.
Wystarczył lekki wiatr
i nasze uczucie zjadł
Zmieniłeś się
z dnia na dzień.
Spojrzałam na Ciebie ten ostatni raz
W twoich oczach głaz
Usunełam się, znikłam
zmarniałam, zlichłam
odeszłam…
Tags: Lekki, Ty
Brzechwa Jan
Dom nasz stoi za górami, za miedzami, w ciemnym lesie,
A na progu leży pierścień i już nikt go nie podniesie.
Jeśli przyjdziesz do nas rankiem, pokrzywami cię wystraszę,
Byś oczami zielonymi nie patrzyła w szczęście nasze.
Jeśli przyjdziesz w czas powszedni, w czas leniwy, poobiedni,
Złymi psami cię wyszczuję, bo jesteśmy źli i biedni.
A gdy przyjdziesz o północy, poprzedzona obłokami,
Gdy spotkamy się, jak dawniej, nieomylnie tacy sami,
Będę karmił cię słowami, będę karmił cię gwiazdami,
Będę karmił cię wilczymi, trującymi jagodami.
—
Tags: Brzechwa, Czas, Dom, Nasz, Nasze, Sami, Stoi, Za