Przestrzeń.
Graczyk Karol
Grzmi wodospad w cieniu księżyca
Ogłaszając świt. Spoglądam w twe lica
Ciągle żyjesz, ja umarłem na chwilę.
Życie mija widząc błyskawice.
Człowiek patrzy w kierunku piekła
Zrywając kwiat.
Chcąc spojrzeć na sępa
Musi widzieć niebo.
Wśród straszliwej burzy
Na ziemię spada kropla,
A ja ją słyszę i wszystkie z osobna.
Samotny liść opada na stertę podobnych,
Lecz w tym towarzystwie
Nadal jest osobny.
Martwy kwiat wyrasta z ziemi,
Jednak czy nie ma w nim nic,
Co pozostało z podmuchu wiatru?
Z tragicznego tak często teatru?
Bóg przemówił do źdźbła trawy
Pytając o cel swojej wyprawy.
Nie znalazł odpowiedzi,
A kwiat zgubił się wśród chwastów.
Graczyk Karol - inne:
No responses yet