Stara miłość

13:01 - Szynter Aneta

Szynter Aneta

Przed snem zawsze przytulałam ją do serca
uśmiechała się…
Wiedziała, że jest mi potrzebna
rozumiałyśmy się…

Czujna na każdy mój gest
denerwowała się…
Słysząc niepokojący w nim szelest
zasmuciła się…

Częściej odczuwała odrzucenie
pogrążała się…
Mimo woli rzadsze było nasze widzenie
upadlała się…

Bezpowrotnie pożegnała mnie
odważyła się…
Długo jeszcze pilnowała mnie
przekonywała się…

Z braku natchnienia zrezygnowałam z niej
zmęczyła się…
A kiedy zapragnęłam, by wróciła
zabiła się…

No responses yet

Trackback URI | Comments RSS

twoja opinia