'Alcarin Luthien'

Romans z jesienią w tle

Alcarin Luthien

Starzy marynarze
brodzili,
po zeschniętych
ścieżkach klonów
-przepadli

Najzimniejszą drogą,
tęczówki
zbyt jaskrawych
tratw

Pękały
łupiny kasztanów,
rozsypane
na kolce
i słowa

Stereotyp ropuchy
obrócił się w kamień

Księżniczka z jeża,
Dafne zakwita

Apollo kiwa głową
-rozumie

No responses yet

Z bajek Dziadka Andersena

Alcarin Luthien

Słowo rosło
żywopłotem spojrzeń

Drabiny pękały
-szczudła
kontrastu myśli

W spirali doświadczeń
zabłysły
porcelanowe latarnie

Oparte o guziki
szlifowały wątpliwości
papilarnych zaułków

Z kominów
szedł z dymem
nieśmiały walc
na cztery dreszcze

Pasterki rumieniec
pożerał wątpliwość

Za wszystkie guziki bajek
do Edenu nie dojdziesz
na szczudłach

No responses yet

Zmartwychwstanie- nie tylko Jego

Alcarin Luthien

Czarne anioły
zginęły w mroku

Krzyż splunął krwią-
karminowy oddech.
Wschodzi słońce

Ludzkie wampiry
w chęci znalezienia
chłepczą wiarę Boga

Cud w Kanie

W żyłach płynie krew
nie fałszywa woda…

No responses yet