'Bartecki Łukasz'

Dla Ewy

Bartecki Łukasz

Otwierasz oczy i na Twój rozkaz…
Tańczą rajskie kolory
Wśród nieba gwiazd!

Otwierasz okno na nasz dziwny świat…
A on jakby czekał na nowe kolory
Ubiera się w tęczy dziki świat!

I posyłając uśmiech wszystkim aniołom…
Uśmiecha się cały świat!

Codziennie w smutne wieczory…
Posyłam Tobie kwiat!
Codziennie pakuje humory
W nierozerwalne sieci strat!

I patrząc na Twój cień . . .
Jak rosną pod nim róże…
Nie unoszę głowy już ku niebu…
Gdyż na dole… jest jedna z Gwiazd

No responses yet

Deszczowe krople

Bartecki Łukasz

w zamkniętych ulicach
miotając się po zmroku
uderzając o ściane
nagim spojrzeniem
zgniłego spokoju…

uderzające o chodnik
mleczne napisy
z mokrych ścian
czyjeś myśli…

roztargniony
jak widz kiepskiego filmu
spoglądam na kadry
nieudanej sceny
zniewolony
spojrzeniem innych ludzi
udaje pokorę
przed samym sobą…

omijam dźwięki
soczystej spuścizny
gitarowych nut
wpuszczonych nielegalnie
w uliczne dźwięki…

wielkimi kroplami
ociekają deszcze
po nas samych
w kapturze ukrytych
spojrzeniach pełnych złości

biegnąc drogami
mokrymi w żalu
prześcigać ludzi
uciekających przed łzami

biegnąc przed siebie
szukając mokrej nadziei
deszczowej siedziby
skarbów spojrzeń
serc i myśli

zauroczeni w kropelkach
ludzkiego istnienia
od spadku z chmury
do końca istnienia
uderzając w chodnik
dają odcisk życia
wniesione toastem
pod dachem…

No responses yet