krwiopijcza ciemność
Blaszczyk Wlodzimierz
krwiopijcza ciemność
umarłej nadzieji
ołowiana cisza
nocnej samotności
łzy toczy
i jedna
za
drugą
spadają
na serce
zakrzepłe
w kamień
krwiopijcza ciemność
umarłej nadzieji
ołowiana cisza
nocnej samotności
łzy toczy
i jedna
za
drugą
spadają
na serce
zakrzepłe
w kamień
wszystkie czaty przejrzałem
do wszystkich pokoi pukałem
pytałem o Ciebie
wołałem w tłumie ulicznym
imiona Twe
Aist, Aronia, Żyliet, Karolineczko
i w samotniach niedostępnych sprawdziłem
i w kasie na dworcu
i konduktora pytałem
i policjanta
i starą babcię z laską
której przez ulicę pomogłem przejść
i dziadka siwego w parku na ławce
gdzie wspominał młode lata swe
i wśród straganów jesiennego kwiecia
i w aptece
szukałem Cię
widziałem cię
tańczącą biodrami
lubieżnego wygibasa
on trzymał twą kibić
łapami podrywacza
i zapuszcał zurawia
w otchań dekoltu
a ty falowałas
zdyszanym pragnieniem
rozgrzanego ciała
Śpisz
na lewym boku z kolanami podkurczoymi pod brodę
lewa Twa rączka pod poduszką
a prawa kołdrę ściska
i uśmiechasz się przez sen
i coś szeptasz cichutko
nie słysze
dokładnie
ucha nachylam
oddech Twój ciepły policzek mój muska
teraz już słyszę
imie wołasz
mam psa
wyprowadza mnie na spacer
wleczemy sie noga za noga
i marzymy
on o kosci
ja o… miłosci
Art Web Pages Wiersze Copyright © 2012 All Rights Reserved.