Bocheński Adam
Otarłem się myślą
O piękną krainę
Morze
I piasek
Fizycznie:
Oddałem się
Szczytowi fal
Mokrej rzadkości
Duchowo:
Zatrzymałem obraz
Stop klatka
To antybiotyk
Alegoria do morza
To jest most
Śpiew mew
…nieograniczony niczym
Bocheński Adam
Ciężko jest mi we wnętrzu
W rezultacie chce uciec
W idealistyczną dal
Nie odwiedzaną przez zjadaczy chlebów
Żegnajcie!
I nie odwróciwszy się - mknąć
Wśród przestworzy
Owianych bezkrwistym pucheiedy
Ja
Zamykam
I
On
Ma
Zamknięte
Usta
Tak
Więc
Jestem
Głuchoniemym
Życzeniodawcą
Tags: Chce, Jest, Jestem, Tak, Usta
Bocheński Adam
Lot gołębia
To wieczność
Ja szarpnięcie struny
Powiewem wiatru
Doznając bliskości
Dręczący lęk
Przeistacza się
W spokój
Przychodzi taki moment
Że doświadczasz zapachu powietrza
Zdajesz sobie sprawę…
że go widzisz
Bocheński Adam
Ilekroć odsuwam przestrzeń od lustra
Pogrążam swą swobodę w utopii
Lgnę przechodząc dalej na drugą stronę
Jak Alicja w krainie czarów
Pozbawiam ten świat trosk i zmartwień
Nie ma jutra - carpe diem - szepczę
A szepcząc krzyczę - przeraźliwie krzyczę
Porzucając zgiełk tego świata
Mamrocząc sobie do ucha
Usypiam w swych ramionach
Chłonąc kolejne to stopnie nirwany
Odkrywając nową niepojętą drogę
Tags: Jak, Lustra, Od
Bocheński Adam
By choć
Się otrzeć
Zmysłowością
Wnętrza
Wynieść
Co najlepsze
Z kobiecego
Piękna
Artystycznej
Duszy
Nadać
Sedna
Lekkością
Puchu
Utulić
Pragnienie
Tags: Puchu, Sedna