Zakrzycz
Chojnacka Justyna
w mogile
cieniem klonu spowita
zapomniana na zakręcie
jednego tchnienia
zaśpiewaj pochwalnie
choć raz
bym wiedziała
że nie żyłam
dla kwiatów szkarłatnych
usyp kurhan
nad ciałem mym zbolałym
zakrzycz imię me
niech wzniesie je wiatr
ku wielkiemu Jemu
niech usłyszą mękę
motyle skrzydła opadłe
zasnąwszy na kwiecie
z pajęczyn utkanym
zakrzycz
niech brzmi twój głos
zakrzycz i trwaj
w imieniu moim
w imię syna i ducha
niech łza toczona
w zmarszczek wąwozach
sięgnie dłoni zmęczonej
rozpogódź swe lico
wszak nie proszę
o smutek