'Chylewski Marek'

Jesiennie

Chylewski Marek

Kiedy odejdę, płomień mój już na zawsze zagaśnie.
Iskierki tliły będą się jeszcze przez chwilę.

Opadnę wietrznie niczym liść z jesiennego drzewa o wczesnym poranku, by w porannej rosie jeszcze spowity pozostać już tylko wspomnieniem…

No responses yet

Podróż

Chylewski Marek

Dopadła go!
Nie wiedział, że jest silniejsza od niego!
Nie zastanawiał się dlaczego w bezradności uwięziony
tętnił jeszcze życiem.
Ból, który rozerwał więzi pomiędzy jego światem
a rzeczywistością w której szarości żyć przywykł
przez długie lata nie pozwalał dotrzeć mu do krańcowej przystani.
Mijały godziny, mijały dni, mijały lata.
Umęczony w świecie przetrwał czas jakiś.
Balansując pomiędzy dobrem i złem świata
otoczony miłością oraz pięknem ziemskiego istnienia,
coraz bardziej odkrywał uroki życia w którego realiach
nie potrafiła odnaleźć się jego zraniona i bezradna dusza.
W promieniach świetlistej poświaty,
kiedy odchodził do swojej utęsknionej krainy
pozostawił po sobie wspomnienie w mglistą powłokę spowite.
Nie potrafił dłużej żyć w samotności,
która zabijała jego ciało od środka.
Nie pomógł krzyk daimoniona…
Odrzucony przez ludzi poddał się otchłani,
która wzięła go w swoje objęcia.
Musiał odjeść…
A oprócz miłości i kilku wspomnień - nic na tej ziemii nie pozostawił…

No responses yet

Przestrzeń

Chylewski Marek

Zapatrzony w przestrzeń czuję pustkę.
Przerażony nicością zastanawiam się co w życiu ma sens?
Jedna chwila jest całym życiem i odwrotnie.
Czym więc jest istnienie?
I tak jak śmierć jest jego nieodłącznym elementem
tak człowiek nie może żyć bez powietrza.
I jak ryba nie może zyć bez wody tak ja dziś duszę się
ponieważ zapatrzony w tę przestrzeń
nic nie widzę i boje się,
że niczego już nie zobaczę…

No responses yet

Swiatło

Chylewski Marek

Jestem jak światło, które rozpala swój blask..
Kiedy stąpam twardo po ziemi niczym promień wschodzącego poranka,
podążam za wszystkim i za niczym…
Wciąż jestem…

Jestem jak półmrok tego życia,
który w szarości codziennego dnia
doznaje uczucia miłości i cierpienia…
a czasem…
czasem,

jetem jak promyk cuownego słońca,
rozgrzewający ludzkie serca…
Że ciepło którym promieniuje, rzeczywiście jest ciepłe
i że jako światło,
nadaje natchnienie dla milionów innych światełek
by mogły tak samo jak ja,
świecić zawsze
i wszędzie…

No responses yet