Utracony przyjaciel
Czyż Piotr
Miałem Przyjaciela.
Jedynego prawdziwego.
Szukać Go moża z lupą po świecie…
Drugiego nie znajdziesz.
Dla Niego zostawiłem przyjaźnie tego świata.
Mogłem mu zaufać!
Razem się śmialiśmy, razem płakaliśmy…
Było wspaniale!!!
Teraz żałuję, że Go utraciłem, co gorsza, zraniłem.
Sznur naszej przyjaźnie zanika, albo już go nie ma. Zaraz się
przerwie… Czy nic Jej nie uratuje?
Sam zadałem śmiertelny cios, ale może jeszcze żyje??? Może jest
nadziaja? Może jeszcze dycha?!
Szukałem odpowiedzi. Nie znalazłem odpowiedzi.
Czy głupota ludzka zdoła rozerwać więzi przyjaźni nie z tego świata?
Bez Niej wszystko wydaje się ciemne. Dookoła jest ciemno i zimno!!!
Zaraz… czy ja widzę światełko w tunelu? Może to tylko halucynacja?
Sen na jawie?
Nie chcę Jej stracić! Czy jest już za późno? Nie, nigdy nie jest za
późno!
Prosiłem, błagałem…
Moje słowa zostały rzucone w jezioro zapomnienia.
Więc gdzie ta nadzieja? Promyczek naszej radości?
Nie ma radości? Nie ma uśmiechu? Najktótszej drogi do drugiego
człowieka?
Nic nie ma!
Dlaczego? Co było nie tak?
Czy tak miało być?? To dlaczego Ją poznałem? Nic nie dzieje się bez
celu! Przeklinam ten dzień, w którym Jej doznałem! Przeklęta przyjaźń!
…
To nic nie da. Szukam. Szukając błądzę. Samego siebie zwodzę. Nie ma
przyjaźni! Może nigdy Jej nie było?? Wątpię! Była, ale się ulotniła.
Gdzie Jej szukać? Co powiedzieć? Jak przeprosić?
Zadane pytania wędrują po świecie, aż wpadną do osoby, która zna odpowiedzi.
Przyjaciel