'Dziekańska Marlenka'

Na plaży

Dziekańska Marlenka

Na słonecznej plaży leżysz i marzysz
Lecz marzenia się nie spełniają
Tylko dużo do myślenia dają
Jak to się dzieje że ludzi
Papierosowy szał ogarnia
Niektórzy wciąż palą i palą
A serca coraz słabiej walą …
Zdrowie to największy skarb
Więc je szanuj
Bo, gdy zabraknie
Na nic zdadzą się Twe marzenia .

No responses yet

Nie kochana

Dziekańska Marlenka

Nikt jej nie kochał
Nikt jej nie lubił
Każdy mówił, że ona go tylko nudzi
Siedziała sama, osowiała
Tak jak by w kącie za karę stała
Czuła się taka mała
Palcami była wytykana
A po mimo to nigdy nie płakała
Zachowywała się ta jak by spała.
Nic dziwnego…
Ucieczkę z domu planowała
I nawet próby samobójstwa podejmowała
Ale całe szczęści
Zawsze przeszkadzała jej w tym nieznana dama
Aż w końcu…
Spotkała go
Pokochał on ją i ona go
To był naprawdę fajny gość
Odkrył w niej to coś
To czego nie dostrzegał nikt
On rozwinął w mik
Przeżyli razem wiele miłych chwil
Dla tych chwil
Warto było przeżyć
Te ciężkie dni!

No responses yet