'Florczak Judyta'

święta ziemia

Florczak Judyta

Teraz to wiesz,
Ziemia nie jest wszędzie taka sama.
Masz na myśli krzyż?
Tysiące krzyży
Bezimiennych i spróchniałych,
Niedbale w ziemię powbijanych.
Lecz pomimo silnych burz i wiatrów,
Ktoś je mocno od spodu trzyma
I oznajmia całemu światu
-Ta ziemia jest inna-

Słyszysz,
To drzewa szepczą,
Trochę szacunku dla tej świętej ziemi
Gdzie spoczywa milczące pokolenie
Ludzi, którzy kiedyś najgłośniej krzyczeli
…Zanim w usta nabrali piachu.

Z namaszczeniem
Dotknij mego krzyża,
Poczuj wokół siebie ich obecność
Nie patrz na twarze,
Nie pytaj o imię,
Pamiętaj
Podczas gdy już wszyscy zapomnieli.

Spójrz na ziemię,
Tu upadło jedno ciało,
Tam ktoś wrzucił drugie
Mówisz,
Że nie znasz takiego cierpienia
-To dobrze-
Oni właśnie za to umarli.

Święta ziemia,
Najdroższy skarb,
Który ci ofiarowali
A ty niszczysz ich krzyże,
Zadajesz nowe rany.
Szanuj,
Ty tak nigdy nie skończysz,
Będziesz pamiętany.
Lecz nigdy na świętej ziemi nie spoczniesz
I nie wiem,

Czy to wtedy jeszcze będzie ten kraj umiłowany…

No responses yet

Babci…

Florczak Judyta

Stoję,
Przede mną drzwi zamknięte
Za mną,
Przestrzeń Tobą wypełniona
Wiem, że jesteś,
Siedzisz w mojej głowie
Tak bym chciała-
Zostań,
Nie tylko na zdjęciu
Przepraszam…
Brak mi innych wspomnień

Przestrzeń Tobą wypełniona
Kiedy odeszłaś,
Nawet drzwi za sobą zamknęłaś
Nie dałaś się poznać,
Nie zdążyłaś…
Czemu ich nie otworzyłaś?

…Choćby dla mnie…

Ileż można patrzyć w zdjęcia,
Odwiedzać Twój grób zastygły
Puste słowa-
Żyła
Każdy wie że,
Zmarła

Daj mi się poznać,
Otwórz drzwi
Niech mnie uderzy świeżość wspomnień,
Cudzych…
Bo moje są tylko zdjęcia

Kocham Cię,
I nie wiem czy to prawda
Transcendentną jesteś dla mnie
A przecież “babcia”-
Brzmi tak zwyczajnie.

No responses yet

Noce i dnie

Florczak Judyta

Płakał dzień, gdy żegnał noc.
Ona odchodziła,
Zarzuciła wyniośle suknią z gwiazd utkaną,
I musnęła przelotnie kochanka złote włosy.
Żyta kłosy,
Szeptały, że nim gardzi
Gardziła.

Będzie ją ścigał,
Choć nigdy nie dogoni.
Zakochany jasny blondyn,
Z sercem w lewej dłoni
Co wyrywa się, co wyje,
Bez oddechu,
Dla niej żyje.

Potężny dzień, co swe łzy wylewa,
Topi łąki, wsie i miasta,
Gdzie nie spojrzy,
Trup wyrasta.

Morderca,
Z potępienia bruzdą na czole
-To on-
A gdy go nie ma,
Noc niepostrzeżenie nadchodzi,
Przemyka w cieniu niechcianego kochanka.
I tak w kółko,
Aż do ranka.

Ja noc, Ty dzień,
W niebycie razem.
Zrównanie dnia z nocą,
Wciąż takie niedoścignione.
Bo i po co?
Ja Tobą gardzę…

Co się ze mną stało?
Wybieram zawsze tą złą wszystkiego stronę.
Ja noc, Ty dzień.
Pozwól niech ja też utonę,
Już cię nie zranię,
Rozpłynę się w nicości,
I stanę się kolejną jasnego dnia ofiarą,
Tą najmniej znaną,
Bo zrodzoną z ciemności.

Nic ja jestem,
Ale nie dla ciebie,
…nie dla ciebie…

Dzień i noc w niebycie razem

17 Września 2004

No responses yet

Ja żołnierz…

Florczak Judyta

Ja żołnierz…

Ja żołnierz,
Pośród tysięcy się gubię,
Tracę siebie z oczu
W tym bezkształtnym tłumie.

Ja,
Jeden z tysiąca
Do ciała przywiązany.
Cierpię katusze,
Przyjmuję rany.

Lecz umysł mam spokojny,
Nieśmiertelną duszę.
Czekam końca wojny,
Żyć…
Muszę.

Odgradzam się,
Na nikogo nie otwieram,
Lecz to mnie wciąga,
Ja tu umieram!

I co raz rzadziej drży mi ręka,
Za szybko tracę siebie
Wieczna udręka,
Błysk szaleństwa.

Ja napiętnowany,
Zbyt mało ludzki
Bo czy tak krwawią ludzkie rany?
Jak z moich,
Sączą się czarne stróżki.

Ja zbrukany,
Podłością świata.
Moja dusza…
-Brudna szmata-

Uważaj,
Bo i ciebie zabiję.
Co mówiłem wcześniej?
Że żyję?

Nie,
Że muszę.

A umarłem
Widocznie zgubiłem naraz i ciało i duszę…

No responses yet

Wstyd

Florczak Judyta

Co znaczy żyć?
Bo nie oddychać.
Co znaczy śnić?
Bo nie powieki zamykać.
Co znaczę ja?
Bo nie byt.
Co znaczy wszystko to?
Wstyd.

Za wszystko, za wszystko,
Czego nie zrobiłam,
Bo niby byłam.

Istniałam niepewnie,
Łudziłam się, że może…
Niepotrzebnie.

Zbłądziłam być może.

Upadli powstają,
Jeszcze raz dla mnie.
Jak psa zabić mają,
Jak pies skamlę.

Słyszę,
Szeleści krwawy liść.
Oni rozrywają ciszę,
Muszę iść.

Mówią, że już blisko szczyt,
Siebie z niego zrzucę.
Oni znają wstyd,
Myślę, że już stamtąd nie powrócę…

No responses yet

Older Posts »