'Franzke Paweł Henryk'

Miejsce

Franzke Paweł Henryk

Jest gdzieś taka ulica, na której nawet złość zmienia się w radość.

Lirycznie, optymistyczne.

Jest też taki dom, w którym nawet grymas złości zmienia się w uśmiech.

Lirycznie, optymistycznie.

Jest taki pokój, w którym nawet złośliwość zmienia się w przyjemność.

Lirycznie, optymistycznie.

I nie jest to burdel.

No responses yet

Tam

Franzke Paweł Henryk

Tam
gdzie chowają dziwki
samobójców, dzieci z nieprawego
łoża
wyrzucają śmieci
stał Krzyż.
posępnie pochylony,
z bezbarwną reklamówką
na jednym ramieniu.

No responses yet

No Bursa mnie tego nauczył

Franzke Paweł Henryk

Kiedy tak siadam
Nad gazety plamą
Nie, to ukradzione z jakiejś
Piosenki
Nie wypada robić
Plagiatu
Ale kiedy tak siadam nad
Gazetą
I zaczynam rozmyślać o
Życiu.
To wolę gazetę
Wolę brak jednej ofiary
A to kradzione od Szymborskiej
Pani
I wynik meczu
I polityka
U spowiedzi
Niż filantropię
A pardone,
Filozofię

Bo takie rozmyślanie
Może trwać długo
A
Ja
Cholera
Nie mam czasu
I gdy zjem
I złożę gazetę

Odwiedzę kibel

I potem wyjdę

Bo czas na
Filozofię
To
Brak czasu

No responses yet

Ostateczny próg

Franzke Paweł Henryk

Ostateczny próg upodlenia
jest jak cieńka linka
rozpięta między dwoma drzewami
chwiejącymi się w rytm kapuścianych liści
na drodze
za drogą
albo seks z własnym dzieckiem.

No responses yet

Bóg dał

Franzke Paweł Henryk

Bóg dał wolną wolę

i dwie dusze
jedną w kieszeni, tylnej u spodni

żeby, jak się zbrudzi, wymienić

drugą w głowie

albo przy sercu

No responses yet