'Front Magdalena'

Kiedy zechcę

Front Magdalena

potrafię jednym gestem rozwiać wszystkie smutki
każdą łzę uronioną osuszyć i w perłę zamienić
mogę pocałunkiem stopić najzimniejsze lody
spojrzeniem rozniecić ogień piekielny
muśnięciem najdelikatniejszym wprawić w zachwyt
oblać dreszczem rozkosznym
albo przyprawić o zawrót głowy
słowem jednym uszczęśliwić potrafię na wieki
sprawić że mędrzec postrada rozum
a głupiec mądrzejszym się stanie
mogę dać wszystko co jest do dania na świecie
spokój radość rozkosz i bogactwo
pozwolić cieszyć się tym jak dziecko
a kiedy zechcę z premedytacją odebrać na zawsze
i uśmiechając się szyderczo patrzeć
jak świat cały krzyczy z rozpaczy
niebo się rozstępuje i ziemia wali
bo kobieta zawsze dostaje to czego pragnie

No responses yet

Życie jak teatr

Front Magdalena

W głowie Ci się kotłuje,
gdy aplauz rozbrzmiewa.
Dorównując bogu,
jak cierń owijasz się wokół mnie
i krępujesz mocno stopy.
Ocierasz powieki,
zbierając żniwa z satysfakcją
i jak skarb najcenniejszy
trzymasz przy sobie.
Podjudzony swą mocą
wbijasz ostre kolce w ciało
i uśmiechając się radośnie,
kaleczysz każdą komórkę
na wskroś.
Rozrywasz serce na strzępy,
gdy z determinacją
próbuję się bronić
i delikatnie spijasz krew,
delektując się każdą kroplą
jak likierem słodkim.
W finale zasiadasz na tronie,
dumnie dzierżąc berło w dłoni,
gdy oklaski milkną i kurtyna opada
ze smutkiem.

No responses yet

Asceta

Front Magdalena

Żywot skromny żywot zbożny,
od ust uciech odejmowanie,
wyprawy pielgrzymne
do ziemi świętej,
modły, chwały, lubowanie.

Przy łożu śmierci płaczki rozpaczają,
człowiek z utęsknieniem światła
patrzy i lękliwie na bliskich zerka.
Bo gdzie te pieśni wspaniałe,
gdzie trąby, co ryczą
ku chwale Pana Naszego
anioły wielbiące?

Żywot skromny żywot zbożny,
od ust uciech odejmowanie,
wyprawy pielgrzymne
do ziemi świętej,
modły, chwały, lubowanie.

Wyciągają płaczki ręce do góry,
u grobu klęczą strapione.
Zmorzył ascetę sen cudy, wieczysty,
marzenia pogrzebał stracone.
Bo nic juz nie ujrzy i nic nie usłyszy,
pod zimną glebą na zawsze złożony,
w nadziei powtórnego przebudzenia.

No responses yet

Kiedy rodzi się anioł

Front Magdalena

Kiedy rodzi się anioł,
niebo grzmi
i rozpada się na miliony kropel
ludzkiego cierpienia.
Ziemia drży,
powstają bezkresne kaniony
bezsilności i strachu.
Wiatr dmie z sił całych,
drzewom korzenie wyrywa
i wzburza spokojne wody.
Świat nasz cały wariuje,
gdy rodzi się anioł,
bo może on przecież
być upadłym aniołem.

No responses yet

Kochaj

Front Magdalena

Przyjdź najdroższy do mnie nocą ciepłą, gwieździstą.
Daj w prezencie jedną z iskier niebios,
ciepło słońca i światło księżyca.
Owiń szalem pajęczym, daj co najcudniejsze.
Ja się uśmiechnę a ty usiądź obok
i trzymając w ramionach, złóż na ustach pocałunek
soczysty niczym owoc lata.
Pieść me dłonie a potem delikatnie zsuwając w dół
muśnij wiatrem i dreszczem obdarz rozkosznym.
Ujmij niepewnie jak kwiat delikatny,
napawaj się zapachem różanym,
jak skarb odkrywaj z dziecięcym uśmiechem.
Największe tajemnice zgłębiaj
kawałek po kawałku, jak mozaikę na niebie.
Złącz swe ciało z moim i przytul mocno,
gdy drgnę nagle i łzę z policzka otrzyj.
Kochaj się ze mną najdroższy do rana,
odbierz wszystko, co posiadam,
najlepszy miód kosztuj z mego łona
i bezkarnie napawaj widokiem ciała.
A kiedy słońce zmieszane w okno zapuka
i gdy wiatr bezwstydnie do łóżka nam wtargnie,
rozwiej wszystkie smutki i żale,
mówiąc “kocham” i zniknij najsłodszy…

No responses yet

Older Posts »