'Grzelec Adam'

gdy wracam

Grzelec Adam

gdy wracam
wznoszę swoje budowle:
przedpokój, niepokój i kuchnia

spokojnie, jak butelkę
po niedobrej
wódce wyrzucam słowo, w coś:

nie mogąc cię za nic mieć
mam cię za nic?

No responses yet

Heroiczny ja rozmawia z hipotetyczną ty

Grzelec Adam

W istocie zagrań
heroinnych
pasujemy czas.

Między nogami
i za rękę,
symbioza układów:

na krwionośny i odniesienia
opłatkiem spada
odnośny nasieniem.

Czy wiedziałaś, że bycie
jest polem asfaltu,
gdzie tobą sadzę wiersze

w dupę?

No responses yet

Po piątej lekcji w nowoczesnej szkole dzieci zeżarli księżyc.

Grzelec Adam

za geometrycznym oknem
niewątpliwie geometryczny widok:
miasto, które wybudowali przecież górnicy,
zniekształca się
z częstotliwością wszystkich lokalnych rozgłośni

dzika kobieta z podwiązanymi jajnikami
liczy samochody, których karoserie
odbijają światło w formie czytelnej
dla obcych cywilizacji

nam nic już nie jest czytelne
bo z jednej z tych starych książek
zostawiliśmy tylko ciało

No responses yet