Deszcz:
Jasturn Tomasz
Nie kochał jej tyle lat
a teraz nagle
jak poranny chłód
przeszyła go miłość
gdy zobaczył jej pantofle
zostawione przez pomyłkę na
balkonie
wilgotne po samotnej nocy
—
Nie kochał jej tyle lat
a teraz nagle
jak poranny chłód
przeszyła go miłość
gdy zobaczył jej pantofle
zostawione przez pomyłkę na
balkonie
wilgotne po samotnej nocy
—
Pamiętam miłość w jej twarzy
Promień który wpadł przez okno
Gdy odsunęła zasłonę
Zawirowały w jego blasku
Drobinki mojego kurzu
Pył z roztrzaskanej planety
Na której słychać było kiedyś
Szelest rosnącej trawy
Pamiętam miłość w jej twarzy
Wbitą głęboko po rękojeść
I moje przerażenie bez granic
W które szła jak niewidoma
Poprawiając ręką włosy
Ze skupionym wokół ostrza uśmiechem
—
Za długo trzymaliśmy się za ręce
I poranione są nasze dłonie
Zbyt wiele było słów martwych
I już nie mamy sobie nic do powiedzenia
Zamiast kwiatów rosną w naszych doniczkach
Puste miejsca o dużych liściach
Gdy pada na nie promień słońca
Prześwitują żyły i powieki
A jednak za krótko tuliliśmy się do siebie
Za mało było szeptów i krzyków
Za mało w nas ciepła dla naszych roślin
Które pną się na przekór niebytom
I skąd wokół tyle krwi zabitych malin
Tu gdzie nikt niczego nie zrywał
—
Dotknąłem
pękniętą wargą
jej ust
i nic się nie stało
nie uderzyła mnie w twarz
jej oczy nie zmieniły koloru
tylko brwi
uniosły się jak skrzydłą ptaka,
który nie wie
zostać
czy odlecieć
—
Art Web Pages Wiersze Copyright © 2012 All Rights Reserved.