Kierpiec Grzegorz
Kochałem cię choć wcale nie znałem
Znałem choć nigdy nie poznałem
Poznałem choć nadal nie widziałem
Widziałem choć wciąż nie miałem
Nieznałem cię i nie znam i nigdy nie poznam
I choć cię nie znam czasem cię widzę
Gdzieś w duszy mam cię i słyszę
Istniejesz we mnie w absurdzie jaźni
Cudowny wytworze wyobraźni
W objęciach twych słodyczy ust
Niebiańskie serc rozkoszy
Prowdzisz mnie do rajskich wrót
Skąd zrzucisz w dno otchłani
Na skrzyżowaniu naszych ciał żarem rozpalnych
Doznaję wciąż tej samej jaźni
W śród sennych zbliżeń się kończących
Być z tobą dniem i nocą
Wśród burzy namiętności
Całować cię i kochać
Iluzją wierzyć namiętności
Patrzysz na mnie przeźroczyście
Blaskiem oka swej jutrzenki, odkrywając i nadając
Sens mej egzystencji
Zapomnieć o tobie czy to ma sens?
Skoro cię nie znam, a jednak wciąz kocham
Chcę ci zaufać, sobie nie ufam
Więc jak mogę zaufać tobie skoro we mmnie trwasz?
W swej niepoznawalności i niewyrażalności
Jesteś niczym, a wszystkim zarazem
Obcą imaginacją mojej miłości
Zmysłowym i namiętnym pocałunku obrazem
Jesteś częścią mego życia
Duszą mojej duszy
Odzierając mnie z fantazji okrycia
Przytulasz i okrywasz swym ciałem niebycia
Oddając się na pastwę nieistnienia
W swym świecie szaleństw i rozkoszy
Duszę mą przenika radość zapłakania
Odchodzi gdzieś na skraje zapomnienia
Żegnając cię na zawsze ukochana nigdy nie poznana.
Tags: Dno, Jak, Mam, Mej, O Tobie, Oka, Poznam, Sens, Serc, Swym, Ust