'Kowol Marcin'

S/f fistaszki

Kowol Marcin

Rozsypałem fistaszki
Coś złego stało się z ich solą
Próbowałem ułożyć z nich napis
Tak szybko zapomina się o charakterze pisma
Upycham je w doniczce z kaktusami
I tak nie wyrosną
Nawet gdybym podlewał je czerwonym winem
Po dłuższej przerwie
Kuchenna lampa zaczęła nagle kląć
Rozumiem ją
Ja też bym tego dłużej nie wytrzymał
Więc zapalam świecę
Kiedy już zaczynały płonąć zasłony
Zauważyłem
Że coś kiełkuje w doniczce z kaktusami
Dopalałem się w nadziei
Może to fistaszki
Aż lampa przestała kląć z wrażenia

No responses yet

Trochę o deszczu

Kowol Marcin

Spadł deszcz
I przekopałeś wszystkie swoje zapomniane kieszenie
Na stół wyjąłeś
Ciepłe kamyki rozgrzane kanikułą lata
Okruchy tytoniu z dopalonych fajek
Bilety z dzikich tras donikąd
Szklaną kulkę
Suche szyszki
Drobne monety
i złamaną zapałkę
Nie mogłeś tylko znaleźć kartki
Na której ktoś ci kiedyś napisał
W co trzeba wierzyć
Kiedy pada deszcz

No responses yet

Kumple

Kowol Marcin

Najpierw wyłowiłem wasz list w butelce
Z bardzo dalekiego kraju, gdzie biją murzynów
Potem przypomniałem sobie nasze pół-nocne
Dyskusje o poezji i strategii
Ostatni raz widziałem was na
Drugiej stronie ulicy
Przyspieszaliście kroku
Potem wysyłałem widokówki pod różne adresy
W nadzieji, że w końcu trafię na właściwy
Przewertowałem książkę telefoniczną
Chciałem nawet wysyłać listy gończe
Upiłem się wspominając przedostatnie ognisko
Kiedy płonęły nasze oczekiwania
A teraz kiedy już prawie straciłem nadzieję
Dostaje od was tę cholerną butelkę
W której piszecie mi
Że zostaliście wszyscy Papieżem!
Jak mogliście mi to zrobić

No responses yet