'Kuropatnicka Joanna'

Nurkuję w słój konfitur

Kuropatnicka Joanna

Nurkuję w słój konfitur
konfitur dobrej marki
opływam żelatynę i owoce
lecz wtem jedna śliwka
za rękaw mnie ciągnie

Nie wszystko przeminęło
Nie wszystko już umarło

Śliwka ta oko do mnie puszcza
ja śliwkowe oko łapię
rzecze że to na pamiątkę
taki medal za odwagę
nurkowania w konfiturach

Wypływam na powierzchnię
biorę prysznic ciepły
cała wszak się lepię
potem oko chowam
do worka ze zgrzewem

Niezbadane jest istnienie ziemskie

No responses yet

Białogłowe rymy

Kuropatnicka Joanna

W ciemności się zapadam
a ciemność się rozpada
na powierzchnię światła daję nura
lecz jasność jak to jasność
staje się ponura
uciekam więc w szarości
czcionek farb miłosnej codzienności
lecz gdzie indziej lepiej mi być może
niż przy Tobie Miłościwy Boże ?

No responses yet

Antypatycznie wobec zimy

Kuropatnicka Joanna

Słońce wpada przez okno.
Leży na dywanie.

Nie podnosi się.
Nie rusza, nie zipie.

To dobrze nawet.
Nie pomogę mu.
Może… zimy nie będzie.

Przykuję słońce.
Do kaloryfera.

Zrobię pranie mózgu (?).
Pobudzę w nim więcej
pewności i wiary w siebie.

A potem przepytam.
A słońce mi wyzna,
że nie dopuści już do mnie
tej wstrętnej… tej… zimy.

Zimie nie popuści.
Nie wpuści.

Z pomocą słońca
się rozpuści, zapuści
i skona gdzieś w rowie.

Aż se odpuści.

No responses yet

Bóg

Kuropatnicka Joanna

Bóg
najwięcej niesprawiedliwym
jest
niesprawiedliwym ostatecznie
Pan
nie masz w świecie drugiego takiego
tak
niesprawiedliwego niekonsekwentnego

Bo
kto widział kiedy a żeby ot tak
ktoś
wybaczał winy każdodzienne
i
dawał mu jeszcze na koniec to co ma najlepsze
najpiękniejsze wieczne?

No responses yet