'Lewandowski Andrzej'

Bezimienny (AL)

Lewandowski Andrzej

Bez pytania stworzony,
W bezmierną otchłań rzucony.
Jeden spośród wielu.

Nie znajdzie sobie celu.
Będzie podążał za śladami cudzych stóp,
By na końcu wędrówki pozostał po nim grób.

Bez imienia, bez znaczenia, bez szans,
Obejrzy relację z wyścigu Le Mans.
Zagubiony, przygnieciony, zmiażdżony w tłumie.

Gruntownie wykształcony, własnych myśli nie zrozumie.
Ideału będzie szukał, swoich pragnień nie znając.
Miłości nie zazna, zastawki w sercu mając.

Przed zachodem słońca nie otworzy powiek,
Beznadziejnie zaślepiony nadzieją, człowiek.

No responses yet

Gdzieś (AL)

Lewandowski Andrzej

Pewnego dnia gdzieś się obudziłem.
Gdzie wszystko co było, sens straciło.
Sprawdzam czy śnię, czy wcześniej śniłem?
Nigdy tu nie byłem, czy dawno mnie tu nie było?

Czegoś szukam, a siebie odnaleźć nie mogę.
Z mapą? Bez mapy? To bez różnicy!
Nie znając miejsca i tak znam drogę,
Podążając po jednokierunkowej ulicy.

Jak głuchy nietoperz mknę w tym bezładzie.
Nie widzę przeszkód, co chwilę upadam.
Jak drobniutka kropelka w wodospadzie,
Tonę powoli, spokojnie dno badam.

Lecz zachwycony jak Ikar swym lotem
Pomimo przeczucia, czym to skończy się
Gdy chcę uciekać, wracam spowrotem
A gdy chcę krzyczeć, słyszę swój szept.

No responses yet

Wcale mnie nie dziwi…

Lewandowski Andrzej

Wcale mnie już nie dziwi tragiczny zamach w Palestynie
I wcale mnie już nie dziwi ogrom przemocy w kinie
I wcale mnie już nie dziwi, że zabił bez powodu
I wcale mnie już nie dziwi tysiąc kolejnych rozwodów
I wcale mnie już nie dziwi, że znów ktoś z okna skacze
I wcale mnie nie dziwi, że dziecko rodząc się płacze.
Lecz jedna rzecz mnie dziwi; że ludzie widząc ten świat,
Śpiewają wciąż innym jak wyrok: Sto Lat! Sto Lat!

No responses yet