'Maj Marcin'

Zombie

Maj Marcin

I

idą!
najbardziej w środę
i w sobotę
bo mają co robić
bo mają czas!

doły pod oczami
przekrwione promienie zachodu
patrzą się na ciebie
żywy! dusicielu ich wolności

o matko!

czemu im nie pomożesz
nie oszczędzisz ich!

kamienne paznokcie
klipsy jak się patrzą! myślisz
matka ziemia pod nimi
usta nasycone pełne
krwi
zęby słoneczne jak i palce
wbite drapieżnie
w czerwone skrawki uczuć

II

wychodzą ze starymi i z szytymi
torbami ze zwierząt
prosto na ciebie!
a w środku pełno kości i mięsiwa
prosto od dostawcy zakazanych padlin
uciekaj!!!
jeśli nie chcesz znaleźć się tam!

kolejna grupka
czatuje przy resztkach
są jakby gibciejsze
lecz bardziej niewyspane
bardziej też aktywniejsze
i bardziej głodne i mniej cierpliwe
(od reszty umarłych żywych).

co ty z nich zrobiłaś?!!
co!!!
jest to zbyt okropne
i nie… po ludzku … (?)

III

te żelazne ręce
te plastikowe nogi
te mosiężne stalowe bary
to nie tak wyglądał świat
przed stu laty
i jeden “pięćdziesiąty” hak!

to byli… ludzie(!!!)….
żyjący i śmiejący się
a ci?
nawet brak u niektórych rysów
jakby został złamany ostry ołówek kreślarski

IV

co my zrobiliśmy!!!
przecież to my ciebie stworzyliśmy
o gospodarko przemyśle praco!!!…

No responses yet

Wibracje

Maj Marcin

idę spokojnie przez kanał sygnału
obok bloki piasku kruszą się z ruchu
(to ziemia wszystko porusza).

jakieś pola otaczają mnie.

linie krzyżują się ze sobą
tworząc kwadrat a ja jestem
w środku tego kwadratu.

nagły… HUK!!! dźwięku
( i coś jeszcze).

upadam lecz podnoszę się
wśród blokowych ruin

i puszczam

sygnał komunikatu ręcznego
dalej przed siebie
do stojącej tam osoby
czekającej na…

… wibracje…

No responses yet

Czekając

Maj Marcin

czas istnieje i bije
w tarczy zegara
a za pomocą jego wskazówek
wiem kiedy będzie twoje przyjście
a ja stojący pośrodku
tego świata
czekam
kiedy północ wybije.

w oddali światła
ziemskich gwiazd
mrugają do mnie namiętnie
szum pieśniowy
zagrany wśród drzew przez wiatr
mówi:” że ten czas nadejdzie”.

i czekam
kiedy ja jako wilk
zawyję do ciebie z radości
a to stanie się o północy
i w tedy kiedy do mnie
skryta w nocny płaszcz
przyjdziesz choć na godzinę.

No responses yet

Umarłe serce

Maj Marcin

usnęłaś.
sen współczesny
patrzy twymi oczyma
na obrazy twarzy bez rysów.

tak po prostu
bez języka
zamknęłaś swe oczy
szybko jak współczesna młodość.

śnisz? o czym?
o dniu rozkwitu
większej pracy
czy może urlopu w zakamarkach
ludzkich myśli?

śpisz? czy mi się zdaje
że usnęłaś snem śmiertelnym
a czekasz kiedy
upadnie metal sianokosy
i w tedy je otworzysz
zanim drgania powietrza
dotrą do twych otworów radiowych.

a jednak śpisz.
przeczucie było wolniejsze
bo sianokosa upadła
przebiwszy powietrze
tak że nie usłyszałaś
że ja umarłem w twych objęciach…
- - - - - - - - - - - - - -

No responses yet

Psia czy ludzka społeczność

Maj Marcin

Powietrza wciąż wołam,
dworu tak samo,
przy drzwiach wciąż waruję
lub czekam jak pies;
gdzie równouprawnienie
osób pragnących szczęścia
w tych kartonowych płytach
blokowców?
Wołać, jeszcze nie umiem,
piszczeć dopiero co;
a tu krzątanina wielka
nade mną i czyjś ogon
walący mnie w pysk.

Otwarte drzwi!…
Wolność niesłychana!
Biegnę z czwartego piętra
na psi ryj!…

Blokowcowa dzielnica,
pełno ludzi spaceruje
zostawionych przez psy…

No responses yet

Older Posts »