'Makasiewicz Sylwia'

Satyra na Ciebie

Makasiewicz Sylwia

Opuszczasz mnie stale i wracasz
jakby nic się nie stało.
Wchodzisz do mego serca
jakby do Ciebie należało.

Ranisz me uczucia jakbyś
miał do tego pełne prawo.
Jakbym była nie kochanką
lecz Twego życia zjawą.

Ofiarowujesz mi ból i
sprawia ci to przyjemność.
Jesteś jak Bóg, który
przynosi tylko ciemność.

Ale różnicie się od siebie
różnicie i to bardzo.
On jest Bogiem Ciemności
Ty zaś ptaszyną marną.

On ma prawo dawać ból,
bo taka jest jego natura.
Ty robisz to specjalnie,bo
taki kaprys masz akurat.

Czy dostrzegasz między Wami
tę subtelną różnicę.
Nie, to wielka szkoda,bo
ja już ją widzę.

No responses yet

siedzę sama

Makasiewicz Sylwia

Siedzę sama
patrzę w niebo
wiatr szumi
wołając Twe imię

Zamykam oczy
czuję Twój dotyk

Namiętny pocałunek
skradziony ukradkiem
niewinne muśnięcie
niby przypadkiem

Słyszę słowa
czule szeptane do ucha
wypełniające wnętrze
tak spragnione uczucia

Piękna ta miłość
której nigdy nie było

No responses yet

Dobranoc kochanie

Makasiewicz Sylwia

Dobranoc kochanie…
Tyle mogę Ci powiedzieć, to tak niewiele i dużo tak.
Dobranoc kochanie…
Tyle mogę Ci darować, na tyle pozwolił mi świat.
Dobranoc kochanie…
Chcę choć raz zobaczyć jak ogarnia Cię błogi sen.
Dobranoc kochanie…
Poczuć jak zasypiasz w mych ramionach i szczęśliwym staje się dzień.

No responses yet

Ja chyba..

Makasiewicz Sylwia

Ja chyba nic nie wiem o miłości, a wszysko to marzenia…
Błądze w ciemnościach…
Zgubiłam drogę…
Jest coraz zimniej…
A ja się boję….
Boję się tych ciemności…
Jestem sama…

No responses yet

Nie wiem już

Makasiewicz Sylwia

Nie wiem już
co jest prawdą
a co marzeniem

Gubię się w tym
a wokół wciąż
są jakieś cienie

Tak pragnę miłości
rozpalającej wewnątrz
dziki żar

Zamykam oczy
a obraz Twój jest
jak od losu dar

No responses yet

Older Posts »