bociek i żabka (OM)
Myszka Olka
Raz rankiem na łące
przygrzewało mocno słońce
wyszedł sobie na spacerek
bocianek zwany Kartofelek
i tak myśli niesłychanie
co by tu zjeść na śniadanie?
bo z twarde kartofelki
włożył więc swe pantofelki
i w poranną rosę wchodzi
i do niego wnet podchodzi
bardzo nieśmiała
żabka mała
już ma chwycić ją w swoje szpony
zaprowadzić ją do żony
ale czeka myśli sobie
co to na to ona powie
taka bardzo mała żabka
a co na to jego matka?
nie wie w końcu co poczynać
czy śniadanie rozpoczynać?
szkoda jemu takiej żabki
i bez ojca i bez matki
taka sobie bieduleńka
taka ona jest maleńka
a przygarne pod swój dach
co mi szkodzi kto ją zna?
niech se boćki powiadają
oni żabki też jadaję
te bezbronne takie małe
będzie mieszkaću mnie stale
mam to w nosie
jam nie prosie
nie wyżuce tej biedaczki
choćby miała obgryzać kaczki
niech se inni radzą sami
ja jej nie zjem na śniadanie