'Paluszkiewicz Mateusz'

Skrzywdzone serca

Paluszkiewicz Mateusz

Zniszczone serca odpadają od właścicieli
w otchłań rozpaczy, zastępowane nowymi,
wyblakłymi, zarażonymi mnóstwem chęci
do krzywdzenia…

Lecz to sprawa nieważna, czym serce przy monecie?
Lecz to sprawa jak każda, czym uczucie przy pistolecie?
Lecz to sprawa uboczna, czym rodzina przy karierze?
Lecz to sprawa niewidoczna, czym myśl przy komputerze?

Zniszczone serca przepełnione dobrocią
lecą do Boga i tworzą Królestwo,
one budulcem anielskich chatek,
w których mogą rozwijać się bożydła
zadowolone, że tyle nienawiści na dole.

Bo na ziemi skrzywdzone serce
na poziomie dziurawej skarpety.

No responses yet

Raport samotnego człowieka

Paluszkiewicz Mateusz

Żyję w tym świecie niemych krzyków,
dziwnych zachowań rzeczywistości,
znienawidzenia trudnej miłości
i ciężkiej pracy bez wyników.

Nad mą głową przewalają się
fale ciszy, więc wszystko jest inne,
usłyszał je wzrok i zobaczył słuch,
reszta po swojemu dalej brnie.

Próbuję być czuły, wrażliwy,
lecz kolejna iskra nienawiści
gasi mój zapał i już bez niwy
trwam dalej, pustka serce czyści.

Powietrze wywiane na skraj tchu,
serca zwiędnięte z nadmiaru mroku,
zemsta pierwotnych instynktów dusz,
oto radości tego roku.

Mimo życia ściana w ścianę, tak
trwamy jak to drzewo na pustyni,
każdy inaczej, sam uczuciom wspak.
Chwalmy się! Jesteśmy jedyni.

No responses yet

Na cmentarzu

Paluszkiewicz Mateusz

Stoję w ciszy, patrzę na nich,
na ich groby, zimno rani
duszę moją, prawie widzę
wyobraźnią blade lice
zmarłych pochowanych tam,
w dole, gremium zapomnienia,
ale oni nie dają nam
spać, miota mną myśli ich szum.

W głowie kołaczą wspomnienia,
kiedy byli tu, jak ja sam:
ciemni, mali i przyziemni,
kłócili się o czas, bierni
w wiarę, oddani przypadkom,
każdy obarczony klatką,
w której dźwigał na swych barkach:
nienawiść, żądzę i trochę podniecenia.

No responses yet

Słowo pisane

Paluszkiewicz Mateusz

Rzuca się, miota w lirycznym wymiarze,
próbując znaczenie z braku wywarzeń,
czy jest ostre czy przeciwnie łagodne,
czy stare jak ten świat, czy modne,
czy znaczy “miłość” czy “walka” lub “wojna”.

Bo i skąd ma wiedzieć, jeśli stworzone,
przez ludzką dłoń dzierżącą pióro zielone,
które skrobiąc zawzięcie po tej kartce,
dało jej rolę, jaką daje się matce.

Słowo zagubione szuka swego miejsca,
waląc litera o literę daje znać,
że jest, że pachnie atramentem, że cierpi,
przez to, że nie zna go nikt poza jego stwórcą.
I czeka na odkrycie…

Wreszcie znalezione stara się z całych sił
błyszczeć, przenikać do głębi duszy, tam
gdzie nikt nie dotarł, chce by człowiek w pierś się bił,
żałując, że go wcześniej nie poznał, pragnął hołd oddać mu.

Ale on odrzuca słowo…
I tysiąc słów…
Taki naród…

No responses yet

Dwa drzewa

Paluszkiewicz Mateusz

Nieznane ich pochodzenie, nieznani rodzice,
rosną blisko siebie, prawie się się ocierają,
ale mimo tej bliskości dużo je różni,
odmienność zasadnicza, lecz dziś zawieszona w próżni.

Na jednym listków wiele, już miejsca brak,
wszystkie gałązki zarezerwowane na dziesięć tysięcy lat,
drugie prawie łyse, gdzieniegdzie liść,
lecz piękny, dorodny, zielony i taki czysty,
w przeciwieństwie do tych na pierwszym drzewie,
tam liście zwiędnięte, pomarszczone, zwinięte ze wstydu,
że tyle w nich nieczystości i skażona zielenina.

No responses yet