'Pelc Paweł'

Cały czas

Pelc Paweł

czym zająć myśli
by się radowały
jakim słowem je prosić
by zasnąć zechciały
czy posunąć się do buntu
i je ignorować
czy błagać żałośnie
by choć cząstkę czasu
zechciały darować
a może heroizm
za broń swą obrać
i walczyć z nimi
i się nie poddać

No responses yet

Ostatnia wola

Pelc Paweł

Błękitna głębia,
czysta jak anioł
i cicha… niczym jego cień.
Na niej fale,
złocistością Słońca zabarwione,
płyną w harmonii ku horyzontowi,
kreśląc tajemnicze znaki
oczom tylko znane - nie człowiekowi.

Z błękitu wypływa zieleń.
I posiadłszy na własność dolinę,
wyżej się wspina,
jakby chciała zdobyć szczyty same,
spokojnie drzemiące, bielą przybrane.

I jedno samotne wzgórze,
lekkim wiatrem głaskane,
swe miejsce tam znalazło.
A na nim ja - dziwnie inny,
o coś uboższy, z czymś rozdzielony,
już nie ten sam, bo w proch obrócony.
I jak góry z ziemią jednością,
tak ja jednym ze wzgórzem i wiecznością.
Zimnym przykryty kamieniem
w cieniu dębowej korony,
najwytrwalszemu stróżowi
oddany w opiekę
w wiecznym śnie pogrążony.
Czasem tylko zdaje się wołać
mój duch wiatrem niesiony.

No responses yet