'Prosiecka Marcela'

Wybijam miłość

Prosiecka Marcela

Chwytam cię nonsensami i precedensami
Wyciągam ostatni wstyd swój kreślony
żyletką poziomo-tak żeby nie zabić
W ukradzionych myślach szukam kodu kreskowego
na twoim ciele
Dziś ugaszona i uboga utonę w szeptach
nagich bez opakowania
Rozlewam się repulsywnie na brudnych ścianach
-rabaty ostatnio nie wchodzą w grę
Wizualnie jestem nieudolnym zbitym lustrem
Chłodnymi wieczorami okrywam się naszym
podartym prześcieradłem z czarnymi napisami

No responses yet

myśli przemęczenie

Prosiecka Marcela

w bawełnianych kwadratach stu mil
niezliczonych uniesień bez podkładu
i chyba znowu zgubiony sens na poczekalni
co płynie gwoździem wbitym dość słodko

mówi że pamięta próżnie uchwycony
chodziarz zmylony za rąbkiem wskazówki
małomówność srebrnych motyli nie kusi
a w wolnym stylu tworzymy narzędnik

półsłowa mroźne drutami planowane
nie boję się już że to nie ma końca
w spoconym lusterku krzywe odbicia
tobie skroplone mnie policzone

No responses yet

trufla nieznajoma

Prosiecka Marcela

ciemne ciekłe ulice
w tym samym miejscu patrzysz
metafizycznie pojmuję rytm
zamykania twoich powiek
które nic nie mówią
bezimiennymi ich nazwać
nie można de facto

znam cię i półnamiętnie
poszukuję szklanej rutyny
w twojej pozycji stojącej
krokach liczby pojedynczej
urzekasz mnie prostotą
foremnego kryptonimu
całkiem pretensjonalnie

omijam cię bezpiecznie
słowami owiniętymi
czerwoną kokardą
przeszywam i przeżywam
cień w brudnej kałuży
odbarwiam myśl przewodnią
jakby co jestem wolna

No responses yet