'Styczeń Wojciech'

Mój Faust

Styczeń Wojciech

MÓJ FAUST

Pod powiekami kryje się świat doskonały
Opanowany przez średniowieczne zamki
Letnie wiatry, zielone trawy i czyste strumyki
Kolejne mrugnięcie oka i pojawia się egzotyczne miasto
Port, do którego przybywasz wspaniałym żaglowcem
Dokoła mężczyźni w turbanach i tajemnicze
Kobiety z zasłoniętymi twarzami
Piaski pustyni, zagubione świątynie i mandarynki
Kolejna noc, powieka opada w dół
Pojawia się współczesna Ameryka
Jesteś na zatłoczonych ulicach Los Angeles
Mijasz Murzynów, Chińczyków, Indian i piękne
Czarne, białe, czekoladowe dziewczyny
Pędzisz pustą autostradą
Powieka znów opada
Ogromne skały, urwisko, na dole cudownie
Pachnące morze, zachód słońca, ciepło
Na skałach siedzisz ty, obok ona
Niewiele rozmawiacie, jest wam dobrze
Jesteście razem i czujecie piękno świata
To morskie powietrze jest naprawdę wspaniałe
Szumią fale
Nie będę wybredny, nie będę szukał odpowiedzi
Na banały po co żyję
Jeżeli pozwolisz, aby te chwile trwały wiecznie
Przybądź Mefisto, a zawrę z tobą pakt

No responses yet

skończyło się…

Styczeń Wojciech

Skończyło się coś,
Co się nigdy nie zaczęło.
Wspominam coś,
Czego nigdy nie zaznałem.
Wymazałem ze swej pamięci coś,
Czego nigdy nie było.

No responses yet

Ty jesteś w mych marzeniach…

Styczeń Wojciech

Ty jesteś w mych marzeniach
Przeze mnie wymyślona
Jesteś odbiciem cienia
Który beze mnie skona
Ja wiem jak ty wyglądasz
Dokładnie ciebie znam
Twa miłość jest dozgonna
Wciąż mówisz mi- kocham
Tak tworzę cię nocami
Gdy nie przychodzi sen
I wtedy rozmawiamy
Wirując ponad niebem
Biegamy łąką, polem, plażą
Szukamy srebrnych gwiazd
Jedyną nasza wadą
Jest to, ze nie ma nas

No responses yet

Czekanie…

Styczeń Wojciech

Moje życie to ciągłe czekanie
Czekanie na kogoś lub coś
Jednak oni nie nadchodzą
Zaczekam jeszcze, bo przecież nawet pociąg
Się czasem spóźnia

No responses yet

Wspomnienie (WS)

Styczeń Wojciech

Pamiętam ciepły, letni czas
Był już wieczór, po deszczu
Pomarańczowe słońce świeciło nad
Żółto- zielonymi polami
Czułem zapach słomy, traw i zbóż
Było tak przyjemnie cicho
Jakiś ptak spokojnie szybował
Naprawdę, piękny jest letni wieczór po deszczu

No responses yet

Older Posts »