'Szaliński Krzysiek'

Co będzie?

Szaliński Krzysiek

Wyciągnąłem dłoń…Spojrzała.
Kobieta, co czarnego kota jest panią.
Cudowną przyszłość zapowiedziała.

I ja na rękę swą spojrzałem…
Dłoń ma głaszcze i pieści, ale i kacią ręką być może.
Bruzdy i ślady na niej wymalowane.
Co było? – widać. Ale co będzie?

Skąd moc ta się bierze, że choć nierealne to.
Powtarzam wciąż: „wierzę”
Do domu wracając, z tarczą popękaną w wojnie z życiem.

Wiarę tą posiadając, zaczynam łatać ją i szykować do starcia nowego.
Wszak bitwa przegrana,
Wierzę mocno, że nie wojna cała.

No responses yet

Życzenia Wielkiej Mocy

Szaliński Krzysiek

Co dzień mocno zyczę NAM

Duszy czystych i radosnych
myśli słusznych i dorosłych
Dłoni silnych, zawsze prawych
I słów miękkich i ciekawych
Kroków mocnych, prostych, śmiałych
Takich dni, miesięcy i lat całych
Byśmy prośby usłyszeli
Całym sobą pomóc chcieli
Mieli wzrok co w ciemność sięga
Wszak to życia nasza księga
I każdego jak w zeszycie
Zapisane będzie życie

Byśmy gdy zabije dzwon
I do siebie wezwie On
Gdy nadejdzie taki czas
I gdy Bóg zapyta NAS:
“Dokąd szedłeś, w co wierzyłeś
Życie godnie swe przeżyłeś ?”
Mogli odpowiedzieć szczerze:
“Witaj Panie, w Ciebie wierzę
Życie w księdze swe spisałem
Z Tobą przez świat kroczyć chciałem
By wejść w progi Twoich bram
Czy mnie wpuścisz ? Oceń sam”

Tego mocno życzę NAM

No responses yet

Mam bańkę

Szaliński Krzysiek

(Dedykuję tęczowej Annie A.)

Wypity alkohol w głowie mi szumi
Szumi dla tego, żem blisko muszli
Bo przecież muszle są z gór skalistych
A szumią od wichrów strzelistych

Ups! Hyp!… przepraszam - mam bańkę
Zaraz zamienię się w Wańkę-Wstańkę

To góry strzeliste są przecie
A wichry skaliste, lecz tylko w lecie
A z muszli się perłę wyjmuje zieloną
A perłą się bigos przyprawia zmieloną

Ups! Hyp!… przepraszam - mam bańkę
Zaraz zamienię się w Wańkę-Wstańkę

Oj, pokręciłem niesamowicie
Tak szumi po piwie, no przecież wicie…
A perła to ja, w damskim szalecie
A bigos, fakt, widzę… w muszli… co stoi w klozecie

Ups ! Hyp!… przepraszam - mam bańkę…

IX.03

No responses yet

Jak Mały Ksiązę

Szaliński Krzysiek

Jak Mały Książę, różę mieć chciałem
Przez chwilę w ręce ją utrzymałem
Wyrwała się jednak z mego ramienia
Kalecząc dłoń i zmysł powonienia
Patrząc na róż dzikich łan
Tą jedną pragnienie mieć mam
Podziwiać z oddali mogę jedynie
Cierniste rany topiąc w jodynie
Mnóstwo róż odmian, gatunków, kolorów
Kształtów, korzeni, zapachów walorów
Piękne są dzikie w świata zagonie
Lecz tylko tam, nigdy w wazonie
Bo róże wolą tryb życia dziki
Nie są jak frezje albo goździki
Jak Mały Książę, chciałem mieć różę
Czy tak jak on, odejść dziś muszę?
IX.03

No responses yet

Zmęczony

Szaliński Krzysiek

W tłum życia wszedłem
I w nim się zagubiłem,
W gąszczu dusz nie potrafię drogi właściwej odnaleźć
Powinienem się zatrzymać…na chwilę, ułamek
Nie potrafię. Gnam z tłumem i z nim faluję.
I czasu nie mam, aby się rozejrzeć.
Gnany owczym pędem nie widzę
Jak oddalają się drogi właściwe,
Którymi podążają dusze dobre, wypoczęte.
Ja zmęczony, sił już nie mam, żeby się zatrzymać.
Szmat drogi przebyłem, potykając się raz po raz,
I choć to jedyny ratunek…..nie upadam.
To tłum mnie unosi, nie puszcza,
I choć prosi ma dusza.
Wieki już całe trwa ta katusza.

No responses yet

Older Posts »