How many times?
Weronika Katarzyna
Chciałam Cię zamkn
Nie trzeba myśli zbyt wiele,
ani słów wyszukanych.
Nie trzeba całych tomów
spostrzeżeń
- są zbędne.
Dopóki sądzę, że coś jest niewykonalne
- takim będzie.
Nigdy nie zbiorę materiałów
do budowy świata
pięknego, dobrego, idealnego.
Nigdy nie opracuję projektu
budowy świata
pięknego, dobrego, idealnego.
Tego też nie trzeba
- świat już mamy -
świat dobry i piękny, idealny też.
Został zawalony gruzami
naszych ludzkich,
zbędnych rzeczy -
planami i projektami (…).
Chciałam przygotować się
do działa odgruzowania świata:
zbierałam materiały
i próbowałam opracować projekt.
Długo to trwało i nic nie dało.
Potem pod gruzami znalazł się
szczególnie mi drogi kawałek ziemi.
Nie zastanawiałam się
- podwinęłam rękawy
i postanowiłam wyrwać go śmierci.
Nic na oślep
- wszystko w świetle Najwyższego.
+++▫☺☼○◊☻+++
Szkoda, że tak wiele dni zmarnowałam,
aby przygotować się
do tego, co nigdy nie nadeszło.
Szkoda, że starałam się przewidzieć
to, czego przewidzieć nie można.
Szkoda, że przed czasem chciałam posiadać
to, co dane mi było wtedy,
gdy trzeba - ani wcześniej, ani później.
Szkoda, że zbierałam zapasy
na dni, które jeszcze nie nadeszły
i mogą nigdy nie nadejść.
Szkoda, że żyłam na zapas i zgubiłam
wszystko poza kluczem do spiżarni.
+++▫☺☼○◊☻+++
Dobrze, że to wszystko było wczoraj.
Posłuchaj,
gdy oczami mówię,
cicho obecna,
gdy płaczą,
raduj się z nimi,
gdy się i Cię radują.
Nie bój się na mnie krzyknąć,
bo i tego potrzebuję,
ale pochwal koniecznie
każde drobne zwycięstwo.
Nie oczekuję wiele:
bądź blisko i myśl o mnie czasem.
***
Daję Ci ciszę mojego oddechu
- zatańcz w niej.
Usłysz jej rytm,
poczuj drgania strun bezdźwięcznych.
Czuj się jak w domu!
Umówmy się, że mój uśmiech
to tylko przedtakt,
czysta strona wiersza,
który sama napiszesz.
A potem odjedziemy na dwie różne stacje.
Nie powiemy sobie;do widzenia;,
bo się nie znamy.
Szybko zapomnimy swoje twarze
odejdziemy
pozostanie zdziwienie
może uśmiech
na chwilę
- to wszystko bardzo dużo!
***
NIE MAM NIC…
Nie mam nic…
…oprócz rąk, zdolnych do pracy
…oprócz nóg, które chcą maszerować ku Tobie
…oprócz głosu, który woła do Ciebie:
“Przyjdź Panie!”
I przychodzisz, w mrokach nocy,
okryty gwiezdnym płaszczem.
Przychodzisz…
…kładziesz rękę na moim ramieniu,
…dotykasz mych włosów,
…całujesz w policzek.
Już nic nas nie rozdzieli,
ta chwila nigdy nie przeminie…
Ale! Czyżbym się myliła?!
Daleko, na horyzoncie wstaje nowy dzień.
budzi się słońce…
Twój płaszcz blednie w promieniach poranka,
z każdym pianiem koguta,
rozmywasz się w porannej mgle
Dobiega mnie głos mamy…
krzyczy coś do mnie…
biegnę…
Gdy wracam, Ciebie już nie ma.
W pokoju pozostała tylko jedna
mała gwiazdka, zgubiona z Twojego
płaszcza…
Może kiedyś po nią powrócisz?
Wtedy znów zawołam do Ciebie:
>>Przyjdź Panie, bo nic nie mam!