'Wietrzycka Anna'

Nie pytaj

Wietrzycka Anna

Tupiesz nogą,

Wyjesz do poduszki -
bo nikt nie widzi.
Bluźnisz przeciw innym -
bo ich nie boli.
Zamykasz się na świat.

Nie uśmiechasz się -
bo sensu w tym nie widzisz.
Czarna rozpacz ogarnęła
Twoje myśli, uczucia, serce…

Nie chcesz Go znać -
bo niby kocha,
a zła wszędzie pełno.

Ale On też cierpiał -
Targał swój krzyż
I nie pytał “dlaczego?”

Może ten ból
jest Twoim krzyżem,
Który zapewni Ci życie?

Więc nie pytaj
dlaczego cierpisz!
On też nie pytał…
09. 2002 r.

No responses yet

Niespodzianka (?)

Wietrzycka Anna

- Kubie

Smuga światła oplotła nasze źrenice -
Nagle i tak bezczelnie - bez pytania!

Rozmowa, milczenie, przytulenie, pocałunek

Radość ogromna,
Chwile uniesień i rozkoszy pełne
Czara entuzjazmu wplecionego w niepewność
Przemieszanie ramion stoicyzmu z ramionami empiryzmu
Orgazmy nieposłuszeństwa
Twoja… Moja…nadzieja na błazeństwo pośród błaznów

Miłość?

Zwątpienie …
We wszystko, co było

Niepewność …
We wszystko, co będzie

Nienawiść….
Za wszystko, co było

Miłość?
Sierpień 2004 r.

No responses yet

Koniec - początek

Wietrzycka Anna

Moją:
Ufność,
Wierność,
Miłość,
Tęsknotę

Najpierw:
Zgniotłam,
Podeptałam,
Oplułam,
Zakopałam

Później krzyż postawiłam,
Trochę popłakałam
Na końcu w świat ruszyłam.

Nie żałuję!
W końcu duszę swą uratowałam.

Znicza ci już nie zapalę -
Pogarda mnie zaślepia.
1.2004 r

No responses yet

Ukradli mi Ciebie

Wietrzycka Anna

Ukradli mi Ciebie

Bezczelnie ,
Tak bez pytania,
Zabrali gdy nie widziałam.

Nie zauważyłam braku Ciebie

Zatem:
Nie krzyczałam “Wracaj do mnie!”
Nie zgłosiłam policji tego
Znajomych też nie pytałam, czy widzieli Ciebie
Płakać nie płakałam
Ogłoszeń w prasie nie zamieściłam
W mediach również nie rozpaczałam
Żyłam jak zwykle. Żyłam?

Po dwóch tygodniach,
gdy w lustro spojrzałam,
Przypadkiem brak Ciebie dojrzałam.
Zatem rozpaczać zaczęłam -

dziura w lewym boku źle się prezentowała…
02. 2004 r.

No responses yet

I po co?

Wietrzycka Anna

Zwierciadło życia stłukłam dziś.

Po co ma przypominać mi to, co było?
Dlaczego ma zasmucać smutne już oczy chorej mej duszy?
Po jakie diabły ma pokazywać gwałty czasu na mojej twarzy?
W jakim celu ma wpatrywać się w przytłumione już pragnienia?
Z jakiej przyczyny ma zdechłe leżeć pośród jasności serc
skruszonych i tak dobrych, że rzygać się chce?
Na co ma tkwić w martwej powłoce skóry?
Po cholerę ma gnębić inne dusze swym człowieczeństwem?

Połamane leży gdzieś tu albo tam.

Teraz czas klei je dokładnie:
Kawałek po kawałku.
Minuta po minucie.
Dotyk po dotyku.

I choć stara się bardzo….

Zostaną rysy.

02. 2004 r.

No responses yet