zbierski piotr
Młotem i sercem gwoździem przebitem
Najdłuższą myślą, w mowie
prostaka, gdy przestroił zmysły
Dotykam subletnie, zimną twarz twoją
przez rękawice zbrudzoną ziemią
Włosy bez cienia opadły ku rzece
Tak proste, martwe i sztywne
Znikąd przyszłaś,
znikąd stałaś się mną po serce
Moją trucizną byłaś
posągiem zastygłym w nas i … wieczności?
Błąd, koniec i gwoździe
Deski, sukno i trumna
z jesionu wykwintna, lecz blada
kroplami mojego potu
Byłem jedynym na twoim pogrzebie
suszony kwiat na mogile złożyłem
Teraz oczy tobą przemoczę
mamroczę, mamroczę!
trzymam twój zarys nieżywy na ręce
na moście co od przepaści mnie chroni
na deskach spowitych nad brudną rzeką
na moście między lewym, a prawym uchem
Tags: Gdy, Koniec, Ku, Kwiat, Mowie, Nas, Od, Serce, Tak Proste, Teraz
zbierski piotr
By się tu dostać skłamałem.
Daj uśmiech
dam ci wrażenie równie słodkie,
zmarłe i wynaturzone
Bezczelnie otulony płaszczem
zasłonię źrenicę i gdy twój ogon spotkam, ruszę.
Uchylę rąbkę, zrzucę materię
i na plecach napiszę ci żrącym kwasem.
By ten tłum wychudłą mową
zlizał drobiny kurzu z twoich butów
I by rozniosło się szemranie wśród
kosmków różnobarwnych włosów
“mrowienie spektakularnie ustało
czy to znaczy, że nie żyję?”
Powinnością legendy jest zapalić jasne światło w swoim geście,
Powinnością idioty jest trzymać w dłoni światłą żarówkę,
I powtarzać, że na liście nie odkrytej
nie ma nic
nie ma nic
nie ma mnie
Śmiać się będę choćby w fabryce wyżartej
goryczy, skonania, szkarłatnym potem
Jak wysoko stoją twoje buty?
Jak nisko szare płótno,
nie jawiąc się przed ołtarzem?
Na szali prawdy opluty przeważę
Tags: Jak, Jest, Nisko, Piotr
zbierski piotr
Niecierpliwe to oddechy,
spocone od troski oczy
Ile to robali wypluwasz codziennie
w niskich, krzykliwych tonach?
Ile siły władza wymuszona przykrywa
co wschód, by jeszcze raz cudem uciec szaleństwu?
Szaleńcem ten, który zważy się mówić dostatniej
Heretykiem artysta, męczennik za wiarę
Rozpacz zamieniasz na pyszność
Poruszenie sprzedałeś za klapki,
takie jak u konia
Brzytwą czas zadrwił
formie zarysował istotę
Przed twoim trybunałem stoję
I przedkładam obronę w słowach szaleńca
Bardziej jednak by tusz wypisać, bo nie zwyciężyć
Gdyż werdykt zapadł w szwach narodzenia
Tags: Czas, Konia, Od, Raz, Za