'Albo'

Krąg Oddechu Który Cię Otacza

Fletcher Lauer Brett

Tylko powierzchownie tej nocy dym
nie pozostanie na moich oczach a
muzyka ma ironiczną przyjemność
dla innych których ramiona nie dały rady
poruszyć się z albo przeciw sobie samym.

Czasami udaję że jestem narożnikiem
wolę to niż odkrywać w przeciwnym wypadku co
mogłoby się wydarzyć, tylko wyobrażanie
przez to okno nieboskłonu i
rzeki która znaczy rzeczy przyszłe.

a ty jesteś jednym i drugim patrzącym i częścią
tego co się dzieje, i to jest smutne.
mogę mówić na swój sposób przez to i do ciebie,
ale bardzo prędko nadchodzi poranek
taksówka wypuści mnie i powiem

coś nieszkodliwego ale zbyt
nieszkodliwego ponieważ powiedzenie czego innego
na przykład co z tym zrobimy
znaczy że całą noc prześpię bez snu
wolę to niż kroczenie. Jest różnica.

Jest honor w tym wszystkim albo w przeciwnym wypadku co
ja w ogóle mówię i dlaczego brnę. Czuję
moje ramiona zaczynają swędzieć i odrywają się, gdy
ktoś inny mówi że krąg
oddechu który cie otacza jest aureolą
a aureole notorycznie mkną.

Brett Fletcher Lauer
tłum. Mariusz Drozdowski

No responses yet

Rozstaje

Nocuń Tomasz

Wyzbyłeś się miecza godności;
Wyzbyłeś się miecza wiary;
Wyzbyłeś się tarczy - odwagi,
Honor zdeptałeś cały;
Ziemię innym oddałeś
– A więc się zaprzedałeś! -
Nie masz już nic - przeklęty
Prócz garści Judasza monet,
Prócz służby na dworze szkarłatnym
Nie masz już nic - szalony!
Teraz na rozstaju drogi
Wybierz - ścieżkę miłości,
Albo i ścieżkę próżności.
Wybór do Ciebie należy,
Ja jeno mówię Tobie:
W miłości Bóg Cię przygarnie,
W próżności - zmrok Cię ogarnie,
A w nim Cię czarne czarty rozchwycą,
Tak jakbyś przeklął: “Polsko - Niewolnico !!” 11.2001

No responses yet

Lato (MC)

Czapliński Marek

Po wiośnie lato nastaje,
A ludzi swoim zwyczajem,
Na wakacje wyruszają,
Bo wtedy urlopy mają.

Nad morzem się opalamy,
W Mazurach łódką pływamy,
Po górach spacerujemy,
Przy czym świetnie się czujemy!

Jak nie w polską okolicę
To ruszamy za granicę!
Do Włoch, Hiszpanii i Grecji,
Do Tunezji albo Szwecji.

Tak w lato odpoczywamy,
Bo w swej świadomości mamy,
Że trzeba byś wypoczętym,
Na jesienne mankamenty.

No responses yet

Tren XIII

Kochanowski Jan

Moja wdzięczna Orszulo, bodaj ty mnie była
Albo nie umierała lub się nie rodziła!
Małe pociechy płacę wielkim żalem swoim
Za tym nieodpowiednym pożegnaniem twoim.
Omyliłaś mię jako nocny sen znikomy,
Który wielkością złota cieszy smysł łakomy,
Potym nagle uciecze, a temu na jawi
Z onych skarbów jeno chęć a żądzą zostawi.
Takeś ty mnie, Orszulo droga, uczyniła
Wielkieś nadzieje w moim sercu roznieciła,
Potymeś mię, smutnego, nagle odbieżała
I wszytki moje z sobą pociechy zabrała.
Wzięłaś mi, zgoła mówiąc, dusze połowicę;
Ostatek przy mnie został na wieczną tesknicę.
Tu mi kamień, murarze, ciosany połóżcie,
A na nim tę nieszczęsną pamiątkę wydróżcie:
“Orszula Kochanowska tu leży, kochanie
Ojcowe albo raczej płacz i narzekanie.
Opakeś to, niebaczna śmierci, udziałała
Nie jać onej, ale mnie ona płakać miała.”

No responses yet

Kiedy zechcę

Front Magdalena

potrafię jednym gestem rozwiać wszystkie smutki
każdą łzę uronioną osuszyć i w perłę zamienić
mogę pocałunkiem stopić najzimniejsze lody
spojrzeniem rozniecić ogień piekielny
muśnięciem najdelikatniejszym wprawić w zachwyt
oblać dreszczem rozkosznym
albo przyprawić o zawrót głowy
słowem jednym uszczęśliwić potrafię na wieki
sprawić że mędrzec postrada rozum
a głupiec mądrzejszym się stanie
mogę dać wszystko co jest do dania na świecie
spokój radość rozkosz i bogactwo
pozwolić cieszyć się tym jak dziecko
a kiedy zechcę z premedytacją odebrać na zawsze
i uśmiechając się szyderczo patrzeć
jak świat cały krzyczy z rozpaczy
niebo się rozstępuje i ziemia wali
bo kobieta zawsze dostaje to czego pragnie

No responses yet

« Newer Posts - Older Posts »