'Jakim'

Chodzę i pytam

Wojaczek Rafał

Chodzę i pytam: gdzie jest moja szubienica?
W czyim ogrodzie, w jakim lesie rośnie?
Na jakiej miedzy pasie cień kobiecy?
Na którym rynku świąteczną choinkę?
W jakim pokoju zwiesza się nad stołem
Uprzejma pętla, bym ją szyją przetkał?
Na jakich schodach nareszcie ją spotkam?
Na którym piętrze sznur sobą wyprężę?
W której to stronie głowę ku niej skłonię?
W jakiej piwnicy, hałasie czy ciszy?
Na jakim strychu, ciemnym albo widnym?
W jakim klimacie, gorącym czy zimnym?

No responses yet

Usiadłem dzisiaj w fotelu

Giers Piotr

Usiadłem dzisiaj w fotelu tonąc we własnych wspomnieniach
myśląc o tych co kiedys mówili jakim być trzeba,
spojrzałem w telewizor widząc marne ich cienie
jak wyrzekli sie tego o co tak bardzo walczyli.

A Ty bądź, badź człowiekiem to i tak wystarczajaco duży cel.

Poszedłem do kościoła gdzie proboszcz prawił morały o tym jakim być trzeba żeby dostać się do nieba,
A ludzie w głuchym milczeniu słuchali tego kazania myśląc sobie po cichu z czego bedą się spowiadać.

A Ty bądź, bądź człowiekiem …

Pewien uczony profesor od wielkich ideałów narzekał na prostaczków, że mają proste poglądy,
Mówił o ojczyźnie o jakiś śmiesznych sztandarach, że kiedyś ludzie wierzyli,że kiedyś ludzie walczyli.

A Ty bądź, bądź człowiekiem …

Sam wierzyłem w niejedno i wielkie miałem marzenia,
gorącym sercem patrzyłem i chciałem wszystko zmieniać,
lecz wnet pozbyłem się złudzeń spojrzałem jasnym spojrzeniem
i odtąt tylko jednego, jednego tylko pragnałem.

Aby być, być człowiekiem to i tak wystarczająco duży cel.

No responses yet

Katechizm polskiego dziecka

Bełza Władysław

- Kto ty jesteś?
- Polka mała.
- Jaki znak twój?
- Lilia biała.
- Gdzie ty mieszkasz?
- Między swemi.
- W jakim kraju?
- W polskiej ziemi.
- Czem ta ziemia?
- Mą ojczyzną.
- Czem zdobyta?
- Krwią i blizną.
- Czy ją kochasz?
- Kocham szczerze.
- A w co wierzysz?
- W Polskę wierzę.
- Coś ty dla niej?
- Wdzięczne dziecię.
- Coś jej winien?
- Oddać życie.

No responses yet

O szkodliwości dla organizmu a zyskach dla społeczeństwach ballada wiązana

Mścisław Jamroży

O SZKODLIWOŚCI DLA ORGANIZMU A ZYSKACH DLA SPOŁECZEŃSTWACH BALLADA WIĄZANA :

Według dobrze poinformowanych źródeł,

Nikt nie wypija już 3 małych wódek,

Bo i po co. Czemu ? W jakim celu ?

Wódka – eee. Niedobre przyjacielu.

Toż to pali, i grzeje, wywala mordą,

Każdy się wzdraga, jakby przed Odrą,

Pije kieliszek, a rzuca nim jak po wiadrze,

I mówi, „Były imieniny Zosiu, więc chlapnęlim wszakże,

Mało i niechętnie bo nie lubim Bronia, ale czego się nie robi,

By go zrobić w konia; myśmy mu wypili cały alkohol co go

Od nas dostał… hehehe Daj mi asprokol!

Źrenice powiększone, reakcja zmniejszona ,

Opór maleje.. i podoba się żona..!!!!

I ręce biegają od góry do dołu. I trzeba się przytrzymać,

Może wypić rosół.. Zaśpiewać: koniecznie!

Że szumią gdzieś jodły, że górala żal….

I dziewczyn z Albatrosa, co odpłynęły w dal..

A potem paść i śnić, trzeźwiejąc do rana,

Z uśmiechem, że jutro imieniny Stefana

No responses yet

Mój Anioł…

Kasperek Ula

Mój Anioł…

Byłam smięrcią, złem dosadnim,
Gwiazdą zachodzacego słonca.
Odległym żarem zawistnej walki,
Kulistym płomieniem,
Własnej samotności…

Szukałam nieba, na dnie raju,
piekła w swietle ognia,
milosci na dnie srebnego krysztalu…

Dzis tylko wspomnieniem;
Spisana kartka papieru ; O to czym jestem, byłam i być będe..
białym płotnem;
Liściem na wietrze noszonym przez wiatr…

Gryzłam własnymi wargami twardą ziemię,
dłońmi rozkopywałam popiól , by na nowo stworzyć własną historię…
Łzami, płakałam.
Szlochem zanosił się mój świat…
I słowa…
Słowa zagłuszające deszcz…
cisnące się na usta, znane każdej bezsnennej nocy…
” ciągle sama…”

Pytałam nieba, pytałam gwiazd.
Ile jeszcze pustka będzie moim gościem,
moim sumieniem…
Moim poczatkiem.

Kiedy serce zabije ;
Kiedy znów oczy zabłyszczą.

-Nie przytulisz , nie powiesz że kochasz…
Bo anioły nie czują zimna, bólu, ludzkich uczuć…
Zbyt ludzkich -jak dla mnie.
A jednak nigdy nie dałeś umrzeć mojej nieśmiertleności.

Gdzie jesteś…
Na jakiej drodze musze stanąc by cie choć zobaczyć,
Jakimi ściężkami mam podążać by napotkać twój ślad.
Gdzie jest mój anioł..? Gdzie jest mój struż..?

Wszystko na próżno.
-On nigdy nie nadejdzie, nigdy nie wróci.

Resztki nadziei, zaczątki uczuć…
Wszytsko odeszło, szybciej niż się zaczeło…
Bo czymże, jakim prawem;
czy wolno mi kochać istotę
Dla niego wyrzekłam się wszytskiego…
Wiary, szcześcia, wspólczucia.
Wiedziałam już jako dziecko , że nigdy nie będziesz należeć do mnie…
Że pragnąć cię mogę tylko w snach , i tak cichutko by nie zbudzić czasu.
Wiedziałam przez te wszytskie lata…
Wiedziałam a jednak łudziłam się przegraną śmiertelną walką.

Jestem człowiekiem…
Człowiekiem.
Który pokochał Anioła.

No responses yet

Older Posts »