'Kto'

Promyk

Wolniak Małgosia

Na rozdrożu życia dróg,
Gdzieś w oddali moich uczuć
Promień słońca przebił ciemna chmurę.
Wśród tych nieszczęść i rozterek pojawiłeś się Ty.
Kochający, zakochany, rozkochany.
Nieproszony przemknąłeś przez moje życie jak wicher.
Odwróciłeś je całe.
Przyszła burza i noc głęboka,
Promyk zgasł…
Co rozświetli moje smutne oczy?
Zniknąłeś w jednej chwili,
Zostawiłeś po sobie bałagan,
Kto teraz posprząta?

No responses yet

piękno jest chwilą

Marciniak Mariusz

uchylam i wyglądam przez okno,dziś nie jest mokro
widze cudowny zachód słonca,poci mi sie czoło od jego gorąca
nad nim widnieją piękne chmury,przypominają mi wakacje (góry)
ten widok łzy ze mnie wyciska,i za serce mocno ściska
w tym momencie nic mnie juz nie obchodzi,przede mną świat nowy się rodzi
moich marzeń świat idealny,ten kto to stworzył był genialny
żyć w takim świecie moge do konca,już nie czuje słonca gorąca
piękno szybko przemija,jest jak uciekająca żmija
ale dla takiej chwili,ludzie od wieków żyli
cieszmy się tym co mamy,uśmiech wzamian damy

Mariusz Marciniak—-01.05.2003r.

No responses yet

W imionniku

Mickiewicz Adam

Błogo temu, kto w twojej pamięci utonie,
Jak ten koral lub owa jagoda perłowa,
Co ją woda Bałtycka w swym przeczystym łonie
Pod lazurową barwą na wieki przechowa.

Lecz ja jak drobny kamyk ni krasą korali,
Ni wdziękiem perłowego dochodzący blasku,
Chciałbym choć jedną chwilkę poigrać w tej fali,
Nim zapomniany legnę w niepamięci piasku.

No responses yet

Deszcz jesienny

Staff Leopold

O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…
Jęk szklany… płacz szklany… a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny…
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny…
Wieczornych snów mary powiewne, dziewicze
Na próżno czekały na słońca oblicze…
W dal poszły przez chmurna pustynię piaszczystą,
W dal ciemną, bezkresną, w dal szarą i mglistą…
Odziane w łachmany szat czarnej żałoby
Szukają ustronia na ciche swe groby,
A smutek cień kładzie na licu ich młodem…
Powolnym i długim wśród dżdżu korowodem
W dal idą na smutek i życie tułacze,
A z oczu im lecą łzy… Rozpacz tak płacze…
To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…
Jęk szklany… płacz szklany… a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny…
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny…
Ktoś dziś mnie opuścił w ten chmurny dzień słotny…
Kto? Nie wiem… Ktoś odszedł i jestem samotny…
Ktoś umarł… Kto? Próżno w pamięci swej grzebię…
Ktoś drogi… wszak byłem na jakimś pogrzebie…
Tak… Szczęście przyjść chciało, lecz mroków się zlękło.
Ktoś chciał mnie ukochać, lecz serce mu pękło,
Gdy poznał, że we mnie skrę roztlić chce próżno…
Zmarł nędzarz, nim ludzie go wsparli jałmużną…
Gdzieś pożar spopielił zagrodę wieśniaczą…
Spaliły się dzieci… Jak ludzie w krąg płaczą…
To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…
Jęk szklany… płacz szklany… a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny…
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny…
Przez ogród mój szatan szedł smutny śmiertelnie
I zmienił go w straszną, okropną pustelnię…
Z ponurym, na piersi zwieszonym szedł czołem
I kwiaty kwitnące przysypał popiołem,
Trawniki zarzucił bryłami kamienia
I posiał szał trwogi i śmierć przerażenia…
Aż, strwożon swym dziełem, brzemieniem ołowiu
Położył się na tym kamiennym pustkowiu,
By w piersi łkające przytłumić rozpacze,
I smutków potwornych płomienne łzy płacze…
To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…
Jęk szklany… płacz szklany… a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny…
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny…

No responses yet

Ostatnia tęcza

Jaśkiewicz Krzysztof

Jesienne życie, tęcza, cienie,
Jesienny smutek, sen, znużenie.
Drzewa przerosłe w błękit nieba,
Ptak spłoszon kluczem hen umyka,
I snu, snu jeno mi potrzeba.
Jesień okrutna, jesień dzika!
W zapadłą otchłań serca spadły,
I runął w Wszechświat człek pobladły.
O, świecie ideałów, marzeń!
Wiesz dobrze jak jest bez nich źle Ci,
One Ci dostarczają wrażeń,
I tylko słońce zawsze świeci!
Miłość, nienawiść, tak i nie,
Poranek zmierzchu, tobie - mnie,
I dno co jest, którego nie ma.
Czy jawa to, czy życie w śnie,
I człowiek- Ja i człowiek - Schemat,
I człowiek - Bydlę, tak i nie.
Jesienne życie, tęcza, cienie,
Jesienny smutek, sen, znużenie.
Świat już swym pięknem nas nie kusi,
I nie słyszymy serca bicia,
Wiemy - kto przyszedł, odejść musi.
Okrutna, piękna jesień życia!

No responses yet

Older Posts »