Anjo
Stanąłem na ich terenie
w kotlinie w blasku kamer
Pszczoła wleciała mi do ust
nie krzyczała.
Dali znać, aby włączyć wszystkie latarnie
skandaliści wybiegli na ulicę
Zasnęło miasto
Zasnęło piękno
Stanąłem wsparty na murze
List wybiegł z nory, a drzewa
dyrygowały w chórze
Wściekłość i wrzask, strzał!
Jeden łach wyciągnąć z szafy i gnać
Czarną przepaskę mam na ramieniu
po samym sobie, tym który był
Ulepiony z gliny czasu,
jakże wsparty na intuicji
Rozkosznie wtuliła się w beztroski ramiona,
prosząc o jeszcze brnęła dalej,
Łagodna mżawka czerwonego pyłu
Opadła na turkus przy lewym uchu
Barki zbrudzone
Bariery obalone
Wróciłem po śladach samobójczych kroków
w kotlinie w blasku świec, kroków
duszy kowala, który ważył los
Rozmazane twarze ku wiary mierze
patrzą
Rodzi się myśl
w bandażach złość
w kajdanach przeszłość
Odzyskać wzrok by uwierzyć
Wyjrzeć małą dziurką by zobaczyć
Wiatr, co chłodzi twarz szaleńca
który niegdyś wtulił się w dal
Ma skrzydła jasne
i wargi cukrzane
skroplone czerwonym lukrem
Dziecięce rysy
Piękny strzał
Tags: Aby, Dali, Drzewa, Kamer, Kowala, Ku, Mam, Miasto, Nory, Rysy, Sobie, Tym, Ust, Wszystkie