'Niebo'

nocą gdy na wpół uśpione gwiazdy

Czechowska Viola

nocą
gdy na wpół uśpione gwiazdy
dyktowały mi jak mam żyć
nocą
gdy wiatr schował się
w ciemnych uliczkach miasta
właśnie nocą odszedłeś
i wtedy nawet niebo przestało być niebem

No responses yet

z nadzieją . . .

Ankar Anna

z nadzieją . . .
spoglądam w niebo
wypatruję gwiazdy
tej - betlejemskiej

przy stole
wszyscy pogodni
wewnętrznie czyści
uśmiechnięci

wypatruję gwiazdy
pragnę
spokoju i ciszy
nie ma jej we mnie

kładziesz mi
pod choinkę
bogactwa, zabawki
spadające gwiazdki

nie chcę
chcę ciszy duszy
chcę wiary
co ukołysze mój ból

z nadzieją . . .
spoglądam w niebo

No responses yet

Jak niebo wzrok twój rozświetlony

Lermontow Michaił Jurjewicz

Jak niebo wzrok twój rozświetlony
Błękitem lśni pogody,
Jak pocałunek słodko dzwoni
I cichnie głos twój młody.
Za jeden dźwięk czarownej mowy,
Spojrzenie jedno twoje
Gruziński bułat dam stalowy,
Młodzieńcze oddam boje.
I on czasami błyśnie pięknie,
I jeszcze piękniej dzwoni,
Dreszcz duszę przejmie, gdy on brzeknie,
I w żyłach krew zapłonie.
Lecz dni mych zbrojnych i swobodnych
Radości się skończyły,
Gdym głos usłyszał twój łagodny
I wzrok napotkał miły.

No responses yet

Powrót prokonsula

Herbert Zbigniew

Postanowiłem wrócić na dwór cesarza
jeszcze raz spróbuję czy można tam żyć
mógłbym pozostać tutaj w odległej prowincji
pod pełnymi słodyczy liśćmi sykomoru
i łagodnymi rządami chorowitych nepotów
gdy wrócę nie mam zamiaru zasługiwać się
będę bił brawo odmierzoną porcją
uśmiechał się na uncje marszczył brwi dyskretnie
nie dadzą mi za to złotego łańcucha
ten żelazny wystarczy
postanowiłem wrócić jutro lub pojutrze
nie mogę żyć wśród winnic wszystko tu nie moje
drzewa są bez korzeni domy bez fundamentów deszcz
szklany kwiaty pachną
woskiem
o puste niebo kołacze suchy obłok
więc wrócę pojutrze w każdym razie wrócę
trzeba będzie na nowo ułożyć się z twarzą
z dolną wargą aby umiała powściągnąć pogardę
z oczami aby były idealnie puste
i z nieszczęsnymi podbródkiem zającem mej twarzy
który drży gdy wchodzi dowódca gwardii
jednego jestem pewien wina z nim pić nie będę
kiedy zbliży swój kubek spuszczę oczy
i będę udawał że z zębów wyciągam resztki jedzenia
cesarz zresztą lubi odwagę cywilną
do pewnych granic do pewnych rozsądnych granic
to w gruncie rzeczy człowiek tak jak wszyscy
i już bardzo zmęczony sztuczkami z trucizną
nie może pić do syta nieustanne szachy
ten lewy kielich dla Druzjusza w prawym umoczyć
wargi
potem pić tylko wodę nie spuszczać oka z Tacyta
wyjść do ogrodu i wrócić gdy już wyniosą ciało
Postanowiłem wrócić na dwór cesarza
mam naprawdę nadzieję że jakoś to się ułoży

No responses yet

Zwiewność

Leśmian Bolesław

Brzęk muchy w pustym dzbanie, co stoi na półce,
Smuga w oczach po znikłej za oknem jaskółce.
Cień ręki - na murawie… A wszystko - niczyje,
Ledwo się zazieleni - już ufa, że żyje.

A jak dumnie się modrzy u ciszy podnóża!
Jak buńczucznie do boju z mgłą się napurpurza!
A jest go tak niewiele, że mniej, niż niebiesko…
Nic, prócz tła. Biały obłok z liliową przekreską.

Dal świata w ślepiach wróbla. Spotkanie traw z ciałem.
Szmery w studni. Ja - w lesie. Mgłą byłeś? - Bywałem!
Usta twoje - w alei. Świt pod groblą w młynie.
Niebo - w bramie na oścież… Zgon pszczół w koniczynie.

Wstążka zmarłej dziewczyny na znajomej darni,
Słońce, co chwiejnie skacząc, źdźbli się w łzach deszczarni.
Wiara fali w istnienie za drugim nawrotem
I wołanie o wieczność w jaśminach za płotem.

Chód po ziemi człowieka, co na widnokresie,
Malejąc, łatwo zwiewną gęstwę ciała niesie
I w tej gęstwie się modli i gmatwa co chwila
I wyziera z tej gęstwy w świat i na motyla.

No responses yet

Older Posts »