'Obok'

Dysonans

Poświatowska Halina

świat jest tak mały
świat ma tylko dwa piętra
na wyższym jesteś ty
oddychasz ciężko
obok stoi wieczność
ciemna

mozolnie po schodach
idę w białej koszuli
ocieram usta
ciepłą wilgotną ręką
zakrywam usta
za mną
idzie wieczność
obydwie
stajemy pod twoimi drzwiami

z czołem opartym
bezgłos
jak rozpięty na strunie krzyk
łapczywie chwytamy oddech
liczymy raz… dwa… trzy…

świat ma tylko dwa piętra
tylko dwa
nieduże
z krążącymi gwiazdami świat
—————-
dlaczego tak trudno umrzeć?

No responses yet

serce nie słucha

Dorabiała Krzysztof

Serce nie słucha

Gdy przed urokiem Twym się bronię

Bije tak gorące że aż niemal płonie

Myśli odmawiają wykonania rozkazu

Nie wymażą z pamięci Twojego obrazu

Oczy mimo swej woli upajam widokiem

Gdy przechodzisz obok swym powabnym krokiem

Pragnę wtedy ustami po twym ciele wędrować

Wzrokiem swym obnażać pieścić i całować

No responses yet

Serce na dłoni

Ankar Anna

stałam przed Tobą
z sercem na dłoni
nie rozumiałeś
nie tłumaczyłam
bezsilność pojawiła się obok
wytrącając serce z dłoni
które, tuż, tuż, już, już
mogłeś wziąć

nie schyliłeś się
gdy upadało

nie mam już nic co mogę dać
nawet dłonie schowałam za siebie

Samotność powróciła
by jak matka
utulić mnie do snu
ocierając moje zapłakane oczy

Miłość odeszła niezauważona
zamykając cicho za sobą drzwi

No responses yet

Dwa słońca

Pawlikowska-Jasnorzewska Maria

Kogut padł dzisiaj martwy piejąc “kukuryku”,
jęk się rozległ na dachach, w oknach i na wieżach
Ziemia stanęła w kolcach krzyku
skulona cała na kształt potwornego jeżą.

Dwa wielkie, złote słońca zaświtały społem,
żółcią strachu przestwór zalały,
goniły się po niebie w wyścigu wesołym,
gdy na ziemi ponure procesje śpiewały.

Matki, zalane łzami od blasku złotemi,
zawyły z wichrem, morzem i lasem do wtóru,
a słońca z grzywami do ziemi
błyskały dalej w modrym odmęcie lazurów.

Bydło, grożąc rogami nie wiadomo komu,
uciekło na wszystkie strony —
a umarli spod ziemi wyszli po kryjomu
węsząc jak ślepe krety wśród trawy zielonej…

Lecz w wyludnionych, miejskich, pachnących ogrodach
dwoje jakichś szaleńców siadło obok siebie,
i szeptało: jak cudna pogoda!
Dwoje jest nas na ziemi, dwoje słońc na niebie.

No responses yet

Bez szans na przetrwanie, perspektyw na przysszżłość,

Skindzier Tomasz

Bez szans na przetrwanie, perspektyw na przysszżłość,
z życiem pełnym schodów pnących się do góry,
z przeszłością powracającąw momencie samotności
gdzieś obok wszystkiego co dzieje się tutaj.
Chciałbym udowodnić każdemu z was
że jestem inny niż wy.
Żyjąc w centrum uwagi ogółu
chcę uciec na margines samotności.
Lecz i to nawet ne jest możliwe
gdy obok siebie czuję jej ciało.
Słowa brzmiące jak największe banały
są jedynymi jakimi mogęopisać
to co do niej czyję-miłość.
Niech ten stan trwa.

maj 2004

No responses yet

« Newer Posts - Older Posts »