Staff Leopold
Pod niebem, co jesiennym siąpi kapuśniakiem,
Na sejm zlatują wrony w żałobnym zespole
I z krzykiem krążą nisko nad kobiet orszakiem,
Rozpinając swych skrzydeł czarne parasole.
A robotnice w twardym, cierpliwym mozole,
Okryte - każda innym - barwistym wełniakiem,
Dziobia pilnie motyką ziemniaczane pole,
W miękkiej ziemi stopami zaparte okrakiem.
Pośród mgły i szarugi, przemokłe do nitki,
Grudy grzęd rozgarniają schylone najmitki
I spod zeschłych badyli i płytkich korzeni
Zbierają krągłe bulwy, jak jaja spod kwoki,
I rzucają je w wiadro lub ceber głęboki,
Co głucho grzmią jak bębny na odmarsz jesieni.
—
Tags: Ceber, Czarne, Leopold, Lub, Nad, Pod, Sejm
Skindzier Tomasz
Przekroczyłem granice jaźni-ludzkiego poznania.
Namówiła mnie do tego,
przyciągnęła nieziemską siłą.
Zamknąłem oczy-poczułem że wzlatam
straciłem grunt pod nogami;
Tyle wiem na pewno.
Potem dziwne twarze-z kądś jużje znam
Czarny księżyc w środku dnia
bezpłciowa tęcza w nocy.
Wyostrzony wzrok dostrzega najcichsze słowa
wypływające z Twoich warg.
Coś pięknego, nierealnego!
Tego szukałem i kocham to uczucie.
Lecz ta wycieczka to jak stąpanie
po bardzo cienkiej linii życia.
Twarde lądowanie w dennej rzecczywistości.
Powrót ze świata odrealnionego.
Skrzepła krew na przegóbie
i ciche nadzieje na przyszłość.
sierpień 2003/Kraków
Tags: Granice, Grunt, Kobieta, Pod, Warg, Wiem
Matusiak Bogusława
Gdy przyjdzie czas słuchając głosu Aniołów,
zbierzemy się w jedno.
Posłuchamy, jak wywołują nas po kolei
naszym własnym od wieków imieniem.
Popatrzymy, jak idąc oglądamy się
w Tamto co za nami zostało, czego resztki
trzymane w zaciśniętych do bólu dłoniach.
Może notes z nieważnymi już telefonami, adresami.
Wspomnienie pod powiekami
ważnych wschodów czy zachodów.
Może mleko płaczące w nabrzmiałych piersiach
za dziećmi zbyt szybko zabranych matkom.
Rąbek sukienki matki w piąstce dziecka.
Może czułość i żal staruszki o zamyślonych oczach
na wspomnienie dokarmianych łabędzi z mężem,
w zasypanym śniegiem parku.
Lecz trzeba będzie się pogodzić,
Nawet ze spuszczoną głową na znak,
gdy będą odbierać nam te pamiątki,
w czasie podziału na Niebo i Piekło
Tags: Bm, Gdy, Jak, Matki, Mleko, Nam, Nami, Od, Parku, Pod, Sukienki, Za
grześlak marcin
Kogo trzeba uprosić,
Żeby zniknąć.
Zapaść się pod trawę
Przywalony marmurorą taflą.
Kogo trzeba błagać o pomoc,
Aby uciec przed tym wszystkim.
Choć chwileczkę spokoju ofiarowaną schwytać.
Odespać, ochłonąć,
Odgnić swoje występki.
Co trzeba zrobić,
Żeby przed sobą,
przed życiem swoim uciec.
Ukryć się w kszakach,
Odsapnąć.
Złapać ostatni odech
I przestać.
Chcę być dezerterem i prysnąć.
Nie potrafię, nie umiem.
Moje ręce niepotrafią.
Chciałbym zostać tchurzem.
Wczoraj bił dzwon,
Teraz też tli się iskierka,
Choć słabsza - płonie przyduszona.
A jutro?
Nawet wstawać nie muszę, nie chcę,
Bo niby po co?
Żeby ospoczywać zamienić na spoczywać?
Tak modlę się - trup o spokój dla trupa.
Tags: Aby, Dla, Jutro, Kogo, Marcin, Pod, Pomoc, Trup, Tym
Kasperski Krzysztof
Co zrobisz, kiedy odlecę na rozdartym dywanie, gdy przyjdzie po mnie smutny wędrowiec i błyskiem oczodołów zaprosi do siebie…
Co uczynisz, kiedy w deszczową noc jeździec w burzy odziany w tęsknotę weźmie mnie pod płaszcz i ukoi istnienia cierpienie…
Co poczujesz, kiedy zgasnę jak gromnica na wietrze, bez tłumaczeń, bez wahania, bez czasu;
gdy szwadrony przyjaciół nadejdą i popłynie muzyka wieńcząca mój występ…
Co zrobisz, kiedy zejdę ze sceny wystraszony i samotny, taki samotny…
Tags: Gdy, Jak, Kasperski, Krzysztof, Muzyka, Noc, Pod, Smutny