'Skoro'

Głosy sny

Ślusarczyk-Latos Józefa

nigdy nie będę Hiroszimą ani Nagasaki
nie stanę się wieńcem nuklearnym
ani świętym Popiołem niewinnych
choć wciąż rodzą się we mnie
te umarłe Głosy - dzieci
o świcie spadają martwe słońca
a z popiołu odlatują blade rączki
i zimne ptaki
na skrzydłach kalekiego wiatru

dlaczego noszę w sobie nie popełniony grzech
ten wieczny cień hańby -
i dlaczego we śnie rośnie zagłada Hiroszimy
i słychać krzyk rozdzierający morza
skoro to nie mój sen
ani nie moja epoka
a jednak z każdej strony krwawi
horyzont Czernobyla
wyje i kurczy się Ziemia
przestrzeń jałowa marznie -
przesłaniają ją suche cienie łodyg

nigdy nie byłam Hiroszimą ani Nagasaki -
dlaczego więc słyszę wciąż te Głosy - Sny -
jak dzwon martwego powietrza
jak pusty dźwięk Viwaldiego

No responses yet

Chęci

Twaróg Łukasz

Skoro już tu jestem
powiem ci to, czego nie chcę
Udajesz istotę znaczącą
w rzeczywistości swe dobro męczącą
Choć chciałbyś być ciągle liderem
Stawać zawsze na grupy czele
Mówić wciąż za człowieka
którego pochłonęła twego nurtu rzeka
Ale to nie zaleta
Jest ktoś kto na ciebie nie czeka
Choć trudno w to może uwierzyć
Znalazł się ktoś
kto ma potęgującą na ciebie złość
ktoś kto ma ciebie dość
który nie powie ci prosto w twarz
że cieszy się z twego spotkania
on owszem poczyna starania
prowadzi w swym miejscu
obszerne badania
by okryć twą głowę
swoją prawą dłonią
i przekazać ci siłę
i moc
niebycia uciekającą pogonią

No responses yet

Cóż z tego

Krynicki Ryszard

Cóż z tego, że potrafisz być ludzka,
że kochasz jednako
zarówno swoje jak i cudze dzieci.
Cóż z tego, ze potrafisz być męska, żeńska
i kobieca
że bez żadnego z nas nie potrafisz żyć;

Cóż z tego, że jesyeś jedyną
otwartą dla wszystkich, sprawiedliwą
ojczyzną
skoro trzeba dla ciebie ginąć

Cóż z tego, że niekiedy nikt jak ty
nie ożywia,
że jesteś nieśmiertelna,
cóż z tego,
śmierci

No responses yet

Za drugą stroną zwierciadła

Kobierski Stanisław

Za drugą stroną zwierciadła

Żyłem po to by żyć
- to tu, to tam,
zaganiany powszedniością dnia,
bez obranego celu.
Każdy dzień był pusty, ponury,
chwile wieczorne tonęły w nocy.
Chwilowe zrywy bywały bańką,
podnietą, co zaraz znikała.

Tułałem się wśród szarych murów
nie poznając nikogo,
bo po co miałem znać,
skoro byłem tylko cieniem,
którego nikt jeszcze nie poznał
i nikt nie rozumiał
co w środku dręczyło,
nie wiedział co czułem.

Było to życie bez celu
bez chwil, które nie mają duszy,
bez kogoś kto rozumie,
otuchy doda w chwili zadumy,
pokrzepi po utracie nadziei,
ogrzeje zziębnięte serce,
boską natchnie wiarą
i przygarnie do siebie…

Gdy chciałem chwycić kwiat
oparzyłem się srodze,
bo kolce miał kaleczące dłoń,
chociaż taki był uroczy.
Chociaż krąg miałem szeroki
i tłoczno było wokoło,
to czułem się sam,
jak palec wetknięty w zimną wodę.

Szukałem, wciąż szukam;
na ziemi, a nawet w niebie….
Nie poddam się zwątpieniu !
- choć krucha ma wiara, że znajdę…

Stanko

No responses yet

Dotyk Anioła

Twardowski Robert

Na pustym biezmiarze samotnej toni
Po której pewnie kroczyłem donikąd
Jak kwiat ze skały
Lub woda z pustyni
Wyrosła przede mną podwyższając puls

Jak to zrobiłaś?
Odpowiedz!
Sam nigdy nie dotre tam gdzie Ty weszłaś
Frontowymi drzwiami…
Biedna, nie wiedząc, że stąd nie ma wyjścia…

Namalowałem tam Twój obraz
Wisi w centralnym, najczulszym miejscu
Gdzie codziennie i wciąż przynoszę świeże kwiaty
Gdzie przyklękam na chwile
I odnajduje we wspomnieniach zapach Twoich włosów
Patrzę na Ciebie i pragnę Cię strzec
Cieszyć się na wieki najsłodszym z uśmiechów

I jakże życzyć Ci snów o aniołach,
Skoro sama czynisz mi niebo…

No responses yet

« Newer Posts - Older Posts »