'Sny'

Podziękowania dla…

Brzozowska Ania

Za to, że…
Jesteś ze mną i błądzisz w noc ciemną
Że mnie kochasz i nie szlochasz
Że mnie lubisz i się ciągle gubisz
Że jesteś radością i rybą z ością
Że jesteś ostoją lecz i znoją
Za skoczne serce czasem w rozterce
Za wielkie ciepło, Twą siłę i krzepkość
Za sny, w których jesteś Ty
Za każdą chwile, że jest nam mile
Za każdą kłutnie - to jest smutne!
Za wszystko co dałeś a czego nie znałeś
Za Twoją miłość, ona jest siłą
Z tej okazji, lecz bez okazji
Składam Tobie z serca jak mogę
Pełne zdania a w nich…
…PODZIĘKOWANIA!!!

No responses yet

Miałam

Zakrzewska Żaklina Anna

miałam marzenie
co ziścić się miało

miałam sny
co tylko moimi były

miałam pragnienia
które osiągałam

miałam serce
otwarte i serdeczne

miałam duszę
co szczęśliwą była

miałam myśli
z którymi nie walczyłam

miałam nadzieje
wciąż na lepsze jutro

miałam sens
co życie nakręcał

miałam życie
które bardzo kochałam

a teraz nie mam nic
prócz pustki…

No responses yet

Refleksja sentymentalna

Rajda Małgorzata

Jest takie miejsce na świecie
w którym się czuję szczęśliwa
Tu posmak Edenu odczuwam
i nikt tu prócz mnie nie bywa
Tu dla mnie słońce zachodzi
i dla mnie przyroda się budzi
To miejsce jest tylko moje
nie ma tu innych ludzi
Gdy mnie strach jakiś ogarnia
tutaj się chowam przed światem
Tu mądra sowa mi siostrą
Ogniska płomień mi bratem
Tu same tworzą się rymy
poważne, czasem naiwne
sny zaś się łączą ze sobą
w jakieś obrazy przedziwne
W miejscu tym, pełnym magii
nie ma niemożliwego
gdy wprost rozpływam się w toni
tego błękitu mojego
“Czy to jest w ogóle możliwe?”
zapytałby pewnie szyderca
Jest, bo to żyje we mnie
w najcichszym zakątku serca.

No responses yet

Sen grobów (epilog)

Asnyk Adam

O, jakże trudno pierzchłe już obrazy
Do życia z sennych krain przywoływać!
I jakże smutno ciemne duchów skazy

Z zasłony, którą śmierć rzuca, odkrywać,
I po przepaściach łowić epos bladą,
I co zawiera męki, odgadywać!

Czyż się nie cofnąć raczej przed gromadą,
Co winy swoje w inne światy wlecze,
I gdy się żywi do spoczynku kładą,

Jeszcze w ciemnościach gdzieś krzyżuje miecze?
Czyż nie zamilknąć przed żyjących rzeszą,
Co mniemać będzie, że wraz z nią złorzeczę?

Świat ten tak dziwny! I ludzie się śpieszą
Zetrzeć czym prędzej ślad krwawej areny;
To, w co wierzyli wczoraj, dziś ośmieszą,

I co dzień nowej potrzebując sceny,
Trupa przeszłości ze wzgardą wywleką,
Na łup zgłodniałe spraszając hieny.

Tymczasem cienie nad letejską rzeką
Kończą tragiczną dramatu osnowę,
Łzy im pod martwą zastygły powieką

I żale swoje wywodzą grobowe,
Bo żyją tylko tym dalekim brzmieniem,
Które przyszłości sny potrąca nowe.

I myślą biedne, że ludzi wspomnieniem
Nieśmiertelności dokupią się mglistej,
Że ta drgająca fala ich imieniem

W krąg się po ziemi rozejdzie ojczystej,
I że im echo wracające powie
O serc pamięci wdzięcznej i wieczystej…

Lecz świat ten dziwny! - Zrzuca szaty wdowią,
Aby zapomnieć prędzej, czym żył wczora;
I klątwą tylko żegnają synowie

Odlatującej ojczyzny upiora,
I dawny ołtarz rozpada się w zgliszcza
Pod jednym cięciem krwawego topora!

Nowy obrządek i nowe bożyszcza
Biorą pokłony spłoszonego tłumu;
Lecz ani boleść, co serca oczyszcza,

Ani jaskrawa pochodnia rozumu
Do wyższych celów zaprzańców nie nagną,
Bo ci śród szyderstw głuszącego szumu

Do swych poziomów wszystko zniżyć pragną.
Tak więc po smutnym przeszłości wyłomie
Zostaje w spadku wielkie tylko bagno.

A kto się twarzą zwróci ku Sodomie,
Tego Bóg w posąg boleści zamienia,
I nad umarłym morzem nieruchomie

Sam pozostanie śród pustyń milczenia,
Dźwigając przekleństw narzucone brzemię,
Co go nimbusem piekieł opromienia.

Śmieszna komedia! - gdzie zwycięzcy strzemię
Całują zgięte na kolanach męże,
I gdzie umarłych nieświęconą ziemię

Plugawią jadem pełzające węże,
I gdzie ostatnia zacność, co nie pada,
Modlitwą nawet niebios nie dosięże!

Więc gdy ostatnie hasło w sercach: zdrada,
Z cmentarnych krzyżów niech pręgierze stawią!
I umęczonych śpiąca już gromada

Niech się nie dziwi, że ich proch zniesławią,
Niech się nie troszczy w chmurach rozpostarta,
Że ich śmiertelnej koszuli pozbawią.

Bo tak być musi. I dziejowa karta,
Co lśniła blaskiem nieuszczkniętych marzeń,
Raz ręką mściwej Nemezis rozdarta,

Walać się musi w błocie ziemskich skażeń,
Aż ją znów przyszłość podniesie zwycięska
I w krwi umyje anioł przeobrażeń.

Choć się więc skruszy pierś niejedna męska,
Kamienowana u świątyni progu,
Choć grasująca czarnych odstępstw klęska

Szerzyć się będzie w smutnym epilogu:
Nie przekupiony przetrwa prawdy świadek,
Co boleść nasze odda w ręce Bogu.

Ileż to ciemnych ciągnie się zagadek
Przy tym krzyżowym ludzkości pochodzie,
Gdzie wciąż się nowy powtarza upadek,

Co spycha w przepaść jasne duchów łodzie!
Ileż to razy ginące plemiona
Chciały powstrzymać słońce na zachodzie,

By przyszłość w swoje uchwycić ramiona,
Sądząc, że one kończą dzień pokuty,
A jutro błyśnie jutrznia nieskażona!

Próżne złudzenia! Bo ich ślad zatruty
Zostaje w spadku przyszłym pokoleniom:
Ideał starców łamie się zepsuty,

A młódź urąga okrwawionym cieniom;
I gdy ma nowe gonitwy poczynać,
Kłamstwo zadaje przeszłości natchnieniom.

Więc znowu trzeba boleć i przeklinać,
Trzeba ukochać jaką nową marę,
I nowe tęcze na niebie rozpinać,

Wątpić i wierzyć, i znów tracić wiarę.
A po pielgrzymce męczącej i długiej
Minotaurowi znów złożyć ofiarę.

Ha! gdyby znalazł się Tezeusz drugi,
Co by odszukał labiryntu wątek
I spłacił za nas zaciągnięte długi,

I dał nam w ręce rapsodu początek
Możeby jeszcze było stworzyć z czego
Dziwną krainę marzeń i pamiątek!…

Lecz tak - co robić?… Życzę snu dobrego
I tej odwagi, co zdrajcom przystoi…
A sam do grobu wracam splamionego

Jak upiór w dawno zardzewiałej zbroi,
Któremu serce trza odjąć i głowę,
Aby nie straszył tłuszczy, co się boi.

No responses yet

25 th July 1999

Drozd Ivona

Gdy Ciebie tu nie ma,
cukier ma gorzki smak.
Gdy Ciebie tu nie ma,
nie chodzę spać w obawie,
że ktoś inny mógłby
wkraść się w moje sny.
Gdy Ciebie tu nie ma,
pasjanse są nieprzychylne.
Gdy Ciebie tu nie ma,
świat ma cztery czarne ściany
Gdy Ciebie tu nie ma,
w moim pokoju goszczą
niezapominajki.

Przyjdź więc,
wystaw słonce przed mój dom
i wiedz,że lampka portu
mojego serca,
nie wygasa nigdy…

-Marcinowi Wójcikowi

No responses yet

Older Posts »