'Swym'

KSIĘŻYCOWE UPOJENIE - I. NOC

Leśmian Bolesław

Ogniem pulsuje noc, a mrok, ów gwiazd wielbiciel,
Ledwie kołysze się pod szumnej ciszy prąd;
Na marmur okna padł księżyca bryzg obficie,
Gdzie wydłużone drżą dwa cienie naszych rąk.

Teraz już widny sen, teraz troska nie straszna
I na wpół świeci świat, co już z półmroku wstał,
I cienie naszych rąk nam zdają się nie nasze,
Jakby przy oknie tym prócz nas ktoś schadzkę miał.

Jakby tu oprócz nas, bezsenny i miłosny,
Pośród marzenia trwał milczących istnień lud;
Wspólna ich z niebem więź i zaświatowe losy,
I tajnią drżący byt, i ponadchmurny ród.

Dla nich warkoczem swym snutych w srebrze zakrętów,
Pod północą co w skrach, strumień we mgle się ćmi,
Pogrążony w swych snach, w marzeniach swych do szczętu,
Widzi rusalny kraj, jak półsnem mu się śni.

Wolny obłoków lot, życie ich blask przenika,
Rozwija się ich pąk słyszalniej niźli kwiat…
A dusza czujna wciąż i drżąca jak osika
Chłonie ulotny dziw, pełen zachwytów świat.

Teraz już widny sen, teraz troska nie straszna,
I na wpół świeci świat, co już z półmroku wstał,
I cienie naszych rąk nam zdają się nie nasze,
Jakby przy oknie tym prócz nas ktoś schadzkę miał.

No responses yet

Ostatnia tęcza

Jaśkiewicz Krzysztof

Jesienne życie, tęcza, cienie,
Jesienny smutek, sen, znużenie.
Drzewa przerosłe w błękit nieba,
Ptak spłoszon kluczem hen umyka,
I snu, snu jeno mi potrzeba.
Jesień okrutna, jesień dzika!
W zapadłą otchłań serca spadły,
I runął w Wszechświat człek pobladły.
O, świecie ideałów, marzeń!
Wiesz dobrze jak jest bez nich źle Ci,
One Ci dostarczają wrażeń,
I tylko słońce zawsze świeci!
Miłość, nienawiść, tak i nie,
Poranek zmierzchu, tobie - mnie,
I dno co jest, którego nie ma.
Czy jawa to, czy życie w śnie,
I człowiek- Ja i człowiek - Schemat,
I człowiek - Bydlę, tak i nie.
Jesienne życie, tęcza, cienie,
Jesienny smutek, sen, znużenie.
Świat już swym pięknem nas nie kusi,
I nie słyszymy serca bicia,
Wiemy - kto przyszedł, odejść musi.
Okrutna, piękna jesień życia!

No responses yet

Filozofia Wołomina

Białoszewski Miron

1. Obecność niepewna

W nocy lepiej widać kości.
Uliczka jak chuda kość.
(Inne jak kość z jej kości.)
Ona ma nawet tę stronę od śniegu
odpolerowaną, szarą i wydziobaną w pory.

To nad nią babka ukazuje się
w swym porze - w okienku,
siwa - nie jak wrona od kości,
ale jak drewniana od zegara kukułka,
bo kukułka wyskakuje na kościstym patyku,
a babka ma wydziobane usta po uśmiechu
i wystu, wykukuje niemo
swój czas pozasłoneczny
wyłączenie zrytmu
chudą kostką niezgody.

2. Mit naoczny

Budka piwa - stajenka Wołomina,
nad nią strzecha nie… markiza.
Pytacie o gwiazdę?
Jest
na jawie umlatarni
i prócz tego długa jak sznur
wisi i rozbija się o śnieg.

Markiza
przewleczona
gwiazdą.
Dla kogo szopa?
Wiem, sprawdziłem: dla trzech
pasterzy w waciakach,
stebnowanych króli,
dla nich tylko codnieje.

U drugich brzegów śniegu
czekam,
czy przyjdą i dziś.

Troi się nowy śnieg.
Co będzie, gdy nie przyjdą
i ten biały budkę z piwem zawiekuje?!

(Już to samo było
z granistosłupami świątyń, które
odbito z piasku.)

Nikt wtedy nie odgadnie jej obrządku.

No responses yet

Co myśli Pan Cogito o piekle

Herbert Zbigniew

Najniższy krąg piekła. Wbrew powszechnej opinii nie zamieszkują go ani
despoci, ani matkobójcy, ani także ci, którzy chodzą za ciałem innych.
Jest to azyl artystów pełen luster, instrumentów i obrazów. Na pierwszy rzut
oka najbardziej komfortowy dział infernalny, bez smoły, ognia i tortur
fizycznych.

Cały rok odbywają się tutaj konkursy, festiwale i koncerty. Nie ma pełni
sezonu. Pełnia jest permanentna i niemal absolutna. Co kwartał powstają
nowe kierunki i nic, jak się zdaje, nie jest w stanie zahamować
triumfalnego pochodu awangardy.

Belzebub kocha sztukę. Chełpi się, że jego chóry, jego poeci i jego
malarze przewyższają już prawie niebieskich. Kto ma lepszą sztukę, ma
lepszy rząd - to jasne. Niedługo będą się mogli zmierzyć na Festiwalu Dwu
Światów. I wtedy zobaczymy, co zostanie z Dantego, Fra Angelico i Bacha.

Belzebub popiera sztukę. Zapewnia swym artystom spokój, dobre
wyżywienie i absolutną izolację od piekielnego życia.

No responses yet

Pamiętam Wszystko

Mitka Krzysztof

Pamiętam wszystko
Z dawnego siebie,
Chociaż niewiele mam.
Oparły sie zębom czasu
Stare zadry, rozczarowania,
Wyskakują ze swych ciemnych zakamarków
Niespodziewanie,
W dziesiątkach chwil…
Wspominam,
Dziwię się sam sobie
- Niedołężności,
Czy też braku rozsądku.
Chwile zlewają się w jedną.
Ty, się nie zmienisz.
Ja, nie zapomnę…
Przegrywam ze swym upadkiem.
Jakże godzić nienawiść z tęsknotą?
Nienawidze tak siebie, jak i tęsknoty
Za przykrym rozczarowaniem,
Jak i samego rozczarowania.
Dlaczego wciąż doń wracam?
A jednak…
Nienawidzę, Pamiętam, Tęsknię……..

/Annie M., Kielce, Kwiecień 2003 r. /

No responses yet

« Newer Posts - Older Posts »