urywki myśli(PRZESZŁOŚĆ)
Zakrzewska Żaklina Anna
W słowach zamkniętych w pomorze myśli
Krwi buzującej i wrzącej w żyłach
Uczuć tak wiele przeplata się
Miłość, nienawiść, szczęście i ból
Słowa odarte z marzeń i snów
Bez znaczenia miotające się
Wciąż szerzą swą skargę ludzkości
Nie znając żadnych dusz
Gasną jak światła
Niczym świece zdmuchnięte
Potęgą życia wiatr gnany
W jednej chwili tak wiele gaśnie
A serca chowają do szkatuł
Klucz wiatrem gnany rozpraszają
Gdy znika w toni ciszy
W morzach pustki jej otchłani
Blasku światła niczym ognia
Wciąż boją się
Do niemej ściany zlodowaciałych serc
Z ukojeniem tulą się
Dusze udręczone samotnością
Zakopane na cmentarzu dusz
Już na zawsze pozostaną nicością
Nie wskrzesi ich już nikt
I cóż znaczą ich słowa
Szeptane bezmyślnie nieznaczące nic
Gdy krew rozsadza żyły
A jej czerń zalewa świat do cna
Tam gdzie noc dniem się staje
Tam gdzie gwiazdy i słońce
Wciąż razem tańczą
Tam ty i ja żyliśmy razem
W snach tak wielu
Wciąż odnaleźć cię nie mogę
Odszedłeś tak daleko
Dlaczego ona cię zabrała nie mnie
Umarłeś masz własny świat
I ja pragnę umrzeć
Bez ciebie to już nie jest życie
To koszmar istnienia
Każdy dzień taki sam jest
Każda noc bezsenna tak
Jakby wraz z tobą umarł mój świat
W bladym świetle szukam dnia
A dniem nocy gwiazd
W każdej z nich jest twoja twarz
W każdym ogniu widzę cię