'Tak'

urywki myśli(PRZESZŁOŚĆ)

Zakrzewska Żaklina Anna

W słowach zamkniętych w pomorze myśli
Krwi buzującej i wrzącej w żyłach
Uczuć tak wiele przeplata się
Miłość, nienawiść, szczęście i ból

Słowa odarte z marzeń i snów
Bez znaczenia miotające się
Wciąż szerzą swą skargę ludzkości
Nie znając żadnych dusz

Gasną jak światła
Niczym świece zdmuchnięte
Potęgą życia wiatr gnany
W jednej chwili tak wiele gaśnie

A serca chowają do szkatuł
Klucz wiatrem gnany rozpraszają
Gdy znika w toni ciszy
W morzach pustki jej otchłani

Blasku światła niczym ognia
Wciąż boją się
Do niemej ściany zlodowaciałych serc
Z ukojeniem tulą się

Dusze udręczone samotnością
Zakopane na cmentarzu dusz
Już na zawsze pozostaną nicością
Nie wskrzesi ich już nikt

I cóż znaczą ich słowa
Szeptane bezmyślnie nieznaczące nic
Gdy krew rozsadza żyły
A jej czerń zalewa świat do cna

Tam gdzie noc dniem się staje
Tam gdzie gwiazdy i słońce
Wciąż razem tańczą
Tam ty i ja żyliśmy razem

W snach tak wielu
Wciąż odnaleźć cię nie mogę
Odszedłeś tak daleko
Dlaczego ona cię zabrała nie mnie

Umarłeś masz własny świat
I ja pragnę umrzeć
Bez ciebie to już nie jest życie
To koszmar istnienia

Każdy dzień taki sam jest
Każda noc bezsenna tak
Jakby wraz z tobą umarł mój świat

W bladym świetle szukam dnia
A dniem nocy gwiazd
W każdej z nich jest twoja twarz
W każdym ogniu widzę cię

No responses yet

Bohater

Baczyński Krzysztof Kamil

On w wielości stoi pośród rzeczy,
które rosną w potwornej przemianie,
pośród roślin przezroczystych mieczy,
pośród zwierząt, ludzi, a poznanie
będzie obce mu, by trudniej było
wielość formy połączyć w miłość.

Więc się mienić będą i brunatnieć
w złotych formach dojrzałe oczy,
to obłoki będą dnem się toczyć,
dnem tych spojrzeń, by nie było łatwiej
snów od ludzi, kamieni od rąk
porozróżnić, a gradu od trąb.

A ten, który przeciw niemu zawoła
o swej sile i wstrząśnie owadem
wszechmałości - przejdzie w apostoła,
przemartwiały swej słabości jadem,
i ze strachu potęgę głoszący
w pięści zmienić chce gwiazdy i słońce.

On w wielości stoi. Wśród kaskady
tryskającej mleczem i tonami,
a nie spadnie, choć poryty gradem,
i nie wiedząc, gdzie koniec - nie skłamie.
Ani w bojach zjednoczy się w ogień,
ani w ludziach nie przystanie - z trwogi.

I nie wiedząc - choć otchłań zobaczy,
i nie wierząc w wiarę, która depcze,
czuciem światła łącząc przez powietrze
tak gwiazdami i łzami zapłacze.
Ręce prosto kładąc w tęczę tonu
sklepi ziemię z niebem na kształt domu
Będzie człowiek w ludziach, zieleń w ziemi
nad wiekami trwający ciemnemi.

28.I 42r

No responses yet

Niepokój

Hillar Małgorzata

Jest ze mną
zawsze

To on
każe mi odchodzić
od kolorowych i tańczących
i chować się w łódce
na brzegu rzeki

Przez niego
uderzam bezsilnie głową
o szare ściany
i zielony piec

Przed nim
uciekam w nocy
ulicami ciężkimi
jak asfalt

Gdy zobaczysz
że tak biegnę
rzuć mi przez okno
słonecznik
złoty jak serce

No responses yet

Wróć do mnie

Bernat Ania

Pochłonął mnie smutek,
Wilgotne powieki
Twój dotyk nieosiągalny
Twój uśmiech daleki…
Popełniłam błąd
Los ukarał mnie.
Przecież wiesz, o tym dobrze
Ja tak bardzo Kocham Cię!
Proszę wróć do mnie,
Bo nie potrafię bez Ciebie żyć,
Wróć do mnie,
Bo chcę znów móc o Tobie śnić

No responses yet

Niegłupia

Mickiewicz Adam

- “Kiedy się lepiej zalecać - doktora
Pytała panna - z rana czy z wieczora?”
Doktor powiada: - “Lepiej to osłodzi
Wieczór, lecz zdrowiu nie tak rano szkodzi”.
- “Uczynię - “mówi - według twego zdania:
Wieczór dla smaku, dla zdrowia z zarania”.

No responses yet

« Newer Posts - Older Posts »