'Tym'

piękno jest chwilą

Marciniak Mariusz

uchylam i wyglądam przez okno,dziś nie jest mokro
widze cudowny zachód słonca,poci mi sie czoło od jego gorąca
nad nim widnieją piękne chmury,przypominają mi wakacje (góry)
ten widok łzy ze mnie wyciska,i za serce mocno ściska
w tym momencie nic mnie juz nie obchodzi,przede mną świat nowy się rodzi
moich marzeń świat idealny,ten kto to stworzył był genialny
żyć w takim świecie moge do konca,już nie czuje słonca gorąca
piękno szybko przemija,jest jak uciekająca żmija
ale dla takiej chwili,ludzie od wieków żyli
cieszmy się tym co mamy,uśmiech wzamian damy

Mariusz Marciniak—-01.05.2003r.

No responses yet

pamiętam jak niegdyś..

grześlak marcin

pamiętam jak niegdyś zeszła
do mnie z nieba gwiazdka
nic nieprzyćmiewało jej szmaragdowej drogi
niezapowiadało tego co się stało
to był mały prezent od Boga
dla mnie
dla małego człowieka
jedyny z którego dziś mogę się cieszyć
za który mogę - chcę dziękować
mile wspominam chwilę
gdy tylko dla mnie
coś się stało
gdy sam na polnej drodze dotknąłem wszechświata
tylko ta gwiazdka
do dziś potrafi mnie cieszyć
kiedy spojrzę na pejzaż śladów moich stóp
te ciągną się za moimi plecami
kiedy spoglądam za siębie głęboko
deszcz zaczyna plażę spopielać
wosenną aurą z piasku giną rozmyte odciski
a ja - zapominam o tym
co tak chętnie pamiętałem

No responses yet

Dzikie wino

Gałczyński Konstanty Ildefons

Koło tych pagórkow piaszczystych, które księżyc
po kolei odsłania
jeden po drugim,
jeden po drugim,
ptaki śpią,
tylko droga się srebrzy
i Wisła świeci jak latarnia -

i cisza jakby Szopen przed chwilą zamilkł,
lecz niech struna się przypomni srebrna jak te koleiny
zapląsają chmury z sosnami, z pagórkami,
dzikie wino pocznie szeptać z dzikim winem;
no i już masz polonez. Przeklęte polskie serce!
Diabli wiedzą, co to jest: w liniach skrzypiec
i pagórkow tego szukaj, w dzikim winie na szybie;
szepty zaśpiewne i niebiosa bohaterskie,

i wrzawa nad niebiosami, i pory roku jak struny
skrzypcowe, cztery, cztery: wiosna, lato, jesień i zima
wiatr w struny, i deszcz w struny, i grad w struny, i blask w struny,
bas śnieżny i słowicza szalona kwinta,
Wisła pod smyczkiem, srebro wiślane, Wisła pod palcem, ta co
śpiewa najwyżej struna, rzeka na skrzypce sopranowe
naciągnięta, a z worka czasu chmury, ptaki, horyzonty wielogłowe
i jesień fruwająca, i ogromne lato;
- chmury nad skrzypcami, i liście tuż nad smyczkiem,
i te pagórki faliste, i wiatr, i światła wszystkie.

*
Na liściu dzikiego wina trudno jest zmieścić Warszawę
i gwiazdę Wenus nad nią, a jednak
w jakiejś trudnej podróży to on ci przypomni Warszawę
ten liść
na wszystkich kontynentach
we wszystkich miastach,
zaułkach
labiryntach.

Na liść dzikiego wina jak na mapę ojczyzny
patrzę tu węgiel, mówię; tu morze jak Kochanowski rozśpiewane,
a tutaj, mowię, góry, a tutaj równiny,
wszystko razem jak fotografia ukochanej;

ognie portów, lampy w oknach, maszyny i ludzie,
nasi ludzie, budowniczowie pogody,
i słońce, słońce, słońce, które przodem pójdzie
przez ogrody, ogrody, ogrody;

i wiatr, i wiatr w liście, i znow wyrażalna trudno
nuta, drzazga cudowna pod sercem samym.
Powiedz, skąd jesteś, nuto; powiedz, skąd płyniesz, nuto,
nuto-latarnio idąca przed nami.

To w niej, w tym błysku nagłym: twarz jakaś, chmura jakaś,
jakiś sierpień, dom, dzikie wino -
jak burza odetchniesz, lecz nie deszcz będzie płakać
to łzy twoje szczęśliwe popłyną;

gościńce złote wszystkie, rzeki wszystkie chóralnie
zejdą się w twoim sercu,
ziemia ciebie przyciągnie, księżyc ciebie dopadnie
i po polsku ci powie: “Dobry wieczór!”

A to jest dzikie wino. Rozszumiało się ono,
zestroiło głos do głosu w pieśni,
dzikie wino - dokoła; dzikie wino - noc wesoła;
krzyczą liście: “My tutaj jesteśmy,

nad tym oknem, nad tą lampą nie zagasłą,
rozgadane jak jesienna plucha -
jakich >TrenówBallad i romansów

No responses yet

Refleksja sentymentalna

Rajda Małgorzata

Jest takie miejsce na świecie
w którym się czuję szczęśliwa
Tu posmak Edenu odczuwam
i nikt tu prócz mnie nie bywa
Tu dla mnie słońce zachodzi
i dla mnie przyroda się budzi
To miejsce jest tylko moje
nie ma tu innych ludzi
Gdy mnie strach jakiś ogarnia
tutaj się chowam przed światem
Tu mądra sowa mi siostrą
Ogniska płomień mi bratem
Tu same tworzą się rymy
poważne, czasem naiwne
sny zaś się łączą ze sobą
w jakieś obrazy przedziwne
W miejscu tym, pełnym magii
nie ma niemożliwego
gdy wprost rozpływam się w toni
tego błękitu mojego
“Czy to jest w ogóle możliwe?”
zapytałby pewnie szyderca
Jest, bo to żyje we mnie
w najcichszym zakątku serca.

No responses yet

Początek…końca

Lewińska Marlena

Tak trudno mi żyć bez Ciebie,
tak trudno zapomnieć o Tobie,
tak trudno jest okropnie,iść wspomnienią w
zapomnienie.

Cóż mam więc począć?
by serce się radowało na widok twej osoby,
a liczne wspomnienia przeszłością były?

Nie wiem już nic,
nie wiem kiedy,
jaki gdzie,
lecz uczucie to opuścić mnie musi.

Serce…teraz cierpi i krwawi,
lecz później się tym wszystkim zabawi.
Poczekam dni,miesiące,lata,
by nie widzieć i słyszeć Cię,
a wspomnienia te,bajkę ułożą mi
….gdy koniec…początkiem stanie się.

No responses yet

« Newer Posts - Older Posts »