'Wtem'

Izis

Miciński Tadeusz

Purpurowe ciepłe słońce
zapadało w morza toń,
śląc w bezmiary złote gońce,
co pieściły moją skroń;
a ja leżę rozmarzona,
zasłuchana w szmery fal -
w głębiach płacze, w głębiach kona
miłość moja, duma, żal.
Oh, te czarne skał diamenty
poszarpały stopy me -
płyną dni me, jak okręty,
w coraz gęstszą zimną mgłę.
Wtem zadrżałam: w boskiej krasie
stał przede mną bóg -
tęcza była mu przy pasie,
księżyc obok nóg.

Jego oczy dwa szafiry
w ciemni moich grot -
szał mistyczny płynął z liry -
orłów gwiezdnych lot.
I ujrzałam w kolumnadzie
marmurowy dwór - -
ale cień się czarny kładzie
ode mnie - jak z chmur.
I poślubił moje łono
pośród Mlecznych Dróg -
tę pieśń mroków potępioną,
mocniejszą - niż bóg.
I on zgasnął - a ja płynę
z trupem u mych łon -
a pod łodzią mam głębinę,
gdzie gwiazd leci szron.
Wiem: przedrzekły mi Charyty,
iż przy dźwięku harf
Horus wzejdzie - syn kobiéty,
już pogromca larw.

No responses yet

Romans z konkretem

Białoszewski Miron

wtem
miłość
ku komu? ku komu?

nogami uginany
na odwrót klęczek
krzesłu
pierwszemu
zwierzam
i jest wzruszenie
i wspólne zgięcie
i teraz to ty
o krzesło
kocham cię
krzesło
kocham cię
i to jest miłość tragiczna
bo już jest
zaczajenie zdradzonego oprócz krzesła
wypatrzy
wyjrzy mnie będzie wyglądało
zemści się

zdradziłem? … ?
zdradziłem:
mści się
wyjrzała - oprócz krzesła -
zdradzona

reszta świata
wygląda
wygląda nie dla mnie

No responses yet

Achilles

Czapliński Marek

Przy Styksie w ciemnym Hadesie,
Powstał mit o Achillesie,
Gdzie Tetyda - jego matka,
Przyniosła go w białych szatkach.

W wodach rzeki go maczała,
Lecz o jednym zapomniała.
By dorównać siłą bogom,
Miał zanurzyć się wraz z nogą.

Troję niszczą Achajowie,
Przyglądają się bogowie,
Dziewięć lat trwa wojna w Troi,
Odys się już niepokoi.

Po Achillesa więc posłał
I go w swe szeregi dostał.
Po zdradzie Agamemnona,
Herosa rola skończona.

Jednak król ranny zostaje,
Achilles znów w wojnie staje
Toczy heroiczne boje,
Aby zdobyć wielką Troję.

Z Hektorem Achilles walczył,
Hektor skończył bój na tarczy,
Choć sława Hektora ścięta,
Wciąż śmiertelna jest ta pięta.

Do rydwanu przywiązane,
Hektora resztki zjechane,
Lecz jedna strzała pamięta,
Że jej celem ma być pięta.

Oblegana jest wciąż Troja,
Wtem nastaje paranoja,
Parys łuk mocno napina,
Achilles się z bólu zgina.

Styksu wody bardzo święte,
Zapomniały zmoczyć piętę,
Fasady świata zadrżały,
Achilles zginął od strzały.

No responses yet

Mądrość ludzka

Lutosławski Jakub

Widziałem ja ludzi wiele
Wiele mądrych i uczonych proroków
Spędzali nade pismem krocie
Dni, miesięcy i roków

Nauczycieli w tym co nie miara
Wielu poczęła ich Ziemia
A w każdym z nich ślepa wiara
I megalomańcze pragnienia

Usta niczym jad pszczeli
A umysł blaskiem wiedzy lśni
Wspaniali i prędcy w rachunkach
A w sercu wspaniały płomień się tli

Lecz razu pewnego żem widział
Jak ręka ta nieskalana
Uniosła się nade głowę,
Acz jej uderzyć nie chciała
To zgoła tonem swym Belfer
Zerkając na mnie spod włosa
Do podwładnego coś rzecze
I ręka jego już bosa
Gładzi ucznia czuprynę

Innym razem gdym tajemnice
Zgłębiał mowy polskiej
Ach jaka to była pani, wzrok ten
Myśli niewąskie

Powiada nam jak to Sienkiewicz
Wielki wiesz narodowy
“Pana Tadeusza” księgami
Toć język rozsławił rodowy

A tego Prusowi to chyba
dorównać nie prędka,
we kształtowaniu myśli
jak to Podbipięta
z Hunów pod Zbaraż zapędził
Wtem powstał uczeń i do pani ględzi

Pani profesor ja tak uniżony
Pozwoliłem sobie
zwrócić w pani strony

taką myśl niewielką,
którą tu na prędko
wymyślił żem skuszony
tą pani zachętką
i ku literaturze pragnę się wczytać
bo i Sienkiewiczowi eposy przypisać
Chyba niepodobnym i wierzę w to święcie,
Że było to skrętem w pani pamięciach

Bo myśli najszlachetniejszej
Wiary bym nie dał
jeśli by oczernić panią miły
ale to tylko taki wątek mały…

Jakeż nie wrzaśnie nań nauczyciel
Jakeż nie zniszczy tej mowy w rozkwicie
Jakeż wód nie chwyci za karki
Strzaska kant stołu krawędzią kartki

Wrzaski, obelgi w głosie jej słyszeć
Że bezmózgowe stworzenie widzieć
Jest dla niej zniewagą
Aż w żalu i złości
Gnie zeszyty, tupie
Azaż nie jest to stworzenie głupie?

No responses yet

Do M

Mickiewicz Adam

Precz z moich oczu! … posłucham od razu,
Precz z mego serca! … i serce posłucha,
Precz z mej pamięci! … nie … tego rozkazu
Moja i twoja pamięć nie posłucha.

Jak cień tym dłuższy, gdy padnie z daleka,
Tym szerzej koło żałobne roztoczy …
Tak moja postać, im dalej ucieka,
Tym grubszym kirem twa pamięć pomroczy.

Na każdym miejscu i o każdej dobie,
Gdziem z toba płakał, gdziem się z tobą bawił,
Wszędzie i zawsze będę ja przy tobie,
Bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił.

Czy zadumana w samotnej komorze
Do arfy zbliżysz nieumyślną rękę,
Przypomnisz sobie: właśnie o tej porze
Śpiewałam jemu tę samą piosenkę.

Czy grając w szachy, gdy pierwszymi ściegi
Śmiertelna złowi króla twego matnia,
Pomyślisz sobie: tak stały szeregi,
Gdy się skończyła nasza gra ostatnia.

Czy to na balu w chwilach odpoczynku
Siedziesz, nim muzyk tańce zapowiedział,
Obaczysz próżne miejsce przy kominku,
Pomyślisz sobie: on tam ze mną siedział.

Czy książkę weźmiesz, gdzie smutnym wyrokiem
Stargane ujrzysz kochanków nadzieje,
Złożywszy książkę z westchnieniem głębokiem
Pomyślisz sobie: ach! to nasze dzieje…

A jeśli autor po zwilej próbie
Parę miłosną na ostatek złączył,
Zagasisz świece i pomyślisz sobie:
Czemu nasz romans tak się nie zakończył?

Wtem błyskawica nocna zamigoce:
Sucha w ogrodzie zaszeleszczy grusza
I puszczyk z jękiem w okno zatrzepioce …
Pomyęlisz sobie, że to moja dusza.

Tak w każdym miejscu i o każdej dobie,
Gdziem z tobą płakał, gdziem się z tobą bawił,
Wszędzie i zawsze będę ja przy tobie,
Bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił.

No responses yet

« Newer Posts - Older Posts »